Szok na stacji

ZIEMIA OBORNICKA. Oborniczanie doczekali się pociągu, który wygląda jak z poprzedniej dekady, a nie sprzed ćwierć wieku. Pasażerowie przez ostatnie 25 lat zmieniali się, córki stawały się matkami a ojcowie dziadkami. Jedyne co się nie zmieniało, to pociągi. Rozdygotane pojazdy, pamiętające czasy Jaruzelskiego, jeździły strasząc słabym ogrzewania, niedziałającymi drzwiami, niewygodnymi siedzeniami i niemiłymi zapachami.

W miniony podróżnych poniedziałek czekała jednak niespodzianka. Na stację w Obornikach podjechał w miarę czysty i wyglądający jak z XXI wieku pociąg. Pasażerowie byli zdezorientowani, niektórzy zanim wsiedli krzyczeli w stronę konduktora: ten pociąg to na pewno na Poznań? Niektórzy nawet cofali się na przód pojazdu, aby odczytać stacje docelową.

W środku było działające ogrzewanie. Drzwi domykały się a z toalety tylko trochę źle pachniało. Siedzenia nadal były niewygodne, ale miały naramienniki. Jednak najbardziej rewolucyjne rzecz dotyczyła grzejników. Każdy kto jeździł polskimi pociągami wie, że nie należy wkładać nóg, lub bagażu pod siedzenie. Niebezpieczeństwo wiąże się z grzejnikami, które rozgrzane do czerwoności, nie dają wiele ciepła w pociągu, ale stopią wszystko, co ich dotknie. Nowe wagony nie mają tego problemu. Niektórzy pierwszy raz w swym życiu rozciągnęli nogi zimą w pociągu, szczerząc z radości zęby.

Te wszystkie udogodnienia zapewniły Przewozy Regionalne, które odrestaurowały swoje stary wagony. Oczywiście nie wszystkie – na trasie nadal jeżdżą ruchome skupy złomu. Kto ma szczęście i trafi na ?Tygrysa?, może jechać się w miarę komfortowo. Przewozy Regionalne planują wymianie wszystkich pociągów lub ich odnowienie do 2018 roku.

Podobne artykuły