Nie można się godzić na życie w poczuciu krzywdy

BOGDANOWO. Pan Jan z Bogdanowa zwrócił się do naszej redakcji z prośbą o zajęcie się na łamach gazety jego relacją z Powiatowym Zespołem d/s Orzekania o Niepełnosprawności. W opinii czytelnika niesłusznie została mu obniżona grupa niepełnosprawności, co w konsekwencji spowodowało utratę odpowiedniej ochrony w pracy.

Prosi o opublikowanie swego listu, co czynimy, wprowadzając jednak nieco skrótów i neutralizując wywołane jego rozżaleniem sformułowania.

– Jestem niepełnosprawny od 2002 roku a choroba moja ma początek w 1984 roku. Po pierwszej i następnych komisjach uzyskiwałem lekki stopień niepełnosprawności. W lipcu 2012 zmieniono mi grupę niepełnosprawności na umiarkowaną, ze względu na pogorszenie stanu zdrowia.

Jednak w listopadzie tego roku wydarzył się cud i po trzydziestu dwóch latach zdrowie na tyle rzekomo się poprawiło, że uzyskałem znów lekki stopień niepełnosprawności. Orzeczenie – ?na otwartym rynku pracy wskazana praca lekka, biurowa?.

Mam 63 lata i trudności ze znalezieniem takiej pracy dla prawie emeryta. Przez 41 lat uczciwie pracuję, z czego ostatnie 15 lat pracowałem jako magazynier i pracownik produkcji w firmie, która była Zakładem Pracy Chronionej. Obecnie zatrudnia mnie jako niepełnosprawnego. Mając umiarkowany stopień niepełnosprawności, byłem pracownikiem chronionym z zaleceniami, co do przyznanej grupy. Teraz to tracę.

Wizyta na komisji u pani orzecznik polegała na zmierzeniu mi ciśnienia, podniesienia lewej nogi w górę oraz sprawdzeniu stanu równowagi. Pani orzecznik nie interesowały karty choroby od ortopedy, gastroentologa czy kardiologa, tylko kartoteka od neurologa i zrobiła ksero wyniku gastroskopii. Podczas trwającej 10 minut wizyty, w czasie której dwa razy rozmawiała prywatnie przez telefon komórkowy, oceniła poprawę mego stanu zdrowia i zmieniła mą grupę umiarkowaną na lekką. Zaznaczam, że w tym dniu takich pacjentów jak ja, którym obniżono grupę niepełnosprawności lub jej pozbawiono było wielu. Nie dopuszczam myśli, że komisja obiera przywileje niepełnosprawnym, aby zaoszczędzić pieniądze PEFRON. O tym jak czuje się pan Jan i jakie ma ograniczenia wie najlepiej on sam. Co do orzeczenie komisji, to oparte jest na opinii lekarza. Ten nie bywa jednak nieomylny a z tego, co napisał pan Jan, badanie było raczej zdawkowe.

Z problemem naszego czytelnika zwróciliśmy się do starosty obornickiego Adama Olejnika, któremu komisja podlega. Ten przyznał, że wiele orzeczeń budziło sprzeciw osób, które były oceniane, więc nie jest to pierwszy taki przypadek. Obiecał zająć się sprawą proponując złożenie oficjalnej skargi na jego ręce, by mógł skierować sprawę pana Jana do ponownego badania komisyjnego.

Trudno dziś ocenić kolejny wynik, ale to dobry początek. Wedle słów pana starosty, w wielu przypadkach komisja po głębszej analizie zmieniała swój werdykt. Sprawa pana Jana dotyczy wielu osób starających się o przyznanie im stopnia niepełnosprawności dla uzyskanie świadczeń, ochrony w pracy czy, a zwłaszcza ostatnio, uprawnienia do parkowania na miejscu dla osób niepełnosprawnych. Często się zdarza, że ocena komisji nie pokrywa się z ograniczeniami osoby występującej o orzeczenie. W takich przypadkach zawsze lepiej się odwołać, niż godzić i żyć w przeświadczeniu krzywdy.

Podobne artykuły