Utonął przy kościele

ROGOŹNO. W miniony wtorek jeden z mieszkańców Wielkiej Poznańskiej przechadzał się wzdłuż rogozińskiej promenady. Na wysokości kościoła św. Wita zauważył w wodzie dziwny kształt. Gdy podszedł bliżej rozpoznał zwłoki. Natychmiast wrócił do domu i poinformował policję.

Radiowóz przyjechał kilka minut później. Ciało unosiło się na wodzie kilka metrów od brzegu. Policjanci wiedząc, że brzeg jeziora jest zdradliwy a w niektórych miejscach jego głębokość może sięgać nawet czterech metrów, wezwali straż pożarną.

Rogozińscy strażacy zjawili się około godz. 12.30. Użyli łodzi i wyciągnęli zwłoki na brzeg. Wokół ciała rozstawili parawan. Obornicki prokurator przyjechał na miejsce po niespełna godzinie. Ze względu na Święto przypadające następnego dnia, sekcja zwłok została przesunięta na kolejny tydzień.

Zmarłym jest mężczyzna w wieku 50 kilku lat. Policja podejrzewa, że wpadł do jeziora przez przypadek. Z relacji świadków, którzy widzieli mężczyznę ostatni raz żywego, rysuje się przykry scenariusz. Rogoźnianin miał podejść do brzegu jeziora w celu ?załatwienia potrzeby?. Stracił równowagę, wpadł do wody i już nie wypłynął. Śledczy nie wykluczają, że mężczyzna był pod wypływem alkoholu i odurzenie utrudniło mu powrót na brzeg. Jednakże równie dobrze mógł to być szok wywołany temperaturą wody. Tego dnia była ona bardzo niska. Różnica temperatur mogła sparaliżować mężczyznę i doprowadzić do śmierci.

Podobne artykuły