Zapytasz starostę a odpowie Sitek

POWIAT OBORNICKI. Parę tygodni temu pozwoliliśmy sobie na przekazanie informacji, iż zdaniem wielu mieszkańców powiatu obornickiego, tak naprawdę w starostwie rządzi sekretarz Piotr Sitek. Chociaż wyraźnie podkreśliliśmy, że nie zgadzamy się z tą opinią, to jednak nasi czytelnicy wskazywali i nadal wskazują na fakty potwierdzające ich zdanie, jak na przykład to, że ilekroć włodarze są o coś pytani, to odpowiada za nich Piotr Sitek.

W naszym artykule pojawił się też wątek dotyczący dziwnej współpracy sekretarza z właścicielką reklamówki kolportowanej swego czasu przez starostwo, czy o kosztownym zamieszczeniu w niej materiału reklamowego o szpitalu i to pomimo bezpłatnej opcji kolportażu tego samego materiału w miesięczniku wydawanym przez gminę Oborniki.

Mijały tygodnie aż wreszcie Piotr Sitek dojrzał do złożenia osobom zebranym na ostatniej sesji rady powiatu oświadczenia, że – ja nie zastępuję starostę. Chwilę potem Sitek zapytał radnego Andrzeja Ilskiego: co pana motywowało, aby iść do Ziemi Obornickiej i przekazać informacje dla mnie nieprzyjemne?

Ilski mocno zamieszkany, ale nie wstrząśnięty, odparł: obserwuję pana i mam prawo do własnej oceny. Taka była moja ocena i wola oraz prawo do tego, co robię. Powiedziałem to publicznie. Artykuł czytałem, ale nie wiem, co tam mogło pana w nim urazić?

Sitek przyznał ostatecznie Ilskiemu prawo do mówienia tego co zechce, jednak dopytał: – Czy o interesiku też rozmawiał pan z redakcją? Ilski był zaskoczony po raz wtóry, bo już od ćwierćwiecza nie musiał się nikomu tłumaczyć z tego, z kim rozmawiał i o czym. Ponadto ?interesik? można do kogoś mieć, z kimś go obgadać, a Tadeusz Boy Żeleński ?interesikiem? nazwał jeden z elementów męskości.

Nim Ilski skojarzył treść dziwnego pytania, do sitkowego ?przesłuchania? odniósł się radny Bogusław Janus: pan jest nie w porządku – wyrzucił Sitkowi i dodał: pan się niepotrzebnie burzy i nas próbuje zastraszyć, abyśmy nie rozmawiali z redakcją. Ja to samo bym powiedział, co Ilski. Też mam wrażenie, że pan zastępuje starostę i Ilski miał rację, że to powiedział. Sitek ofuknął Janusa, że ten się odezwał. Stwierdził, że – starosta mnie upoważnił do wypowiedzi.

Błogosław Janus nie dał się jednak uciszyć i wyliczał: pan ma trzy etaty, bo naczelnik wydziału organizacyjnego, sekretarz i nadzór szpitala, bo i za to brał pan pensję.

W tym momencie włączył się Andrzej Ilski i wytknął Sitkowi: to, co pan mówi jest niesmaczne. Proszę nas nie zastraszać, bo ja się zastraszyć nie dam. Ja pana nie pytałem nigdy, czy pan chodzi do gazety? Pan niedawno na czterech stronach rozpisywał się, co to pan zrobił dla szpitala. Proszę na przyszłość przemyśleć zanim pan coś powie

Przewodniczący rady Gustaw Wańkowicz uznawszy, że panowie powiedzieli już wszystko, co im leżało na wątrobie, chciał przerwać w tym miejscu ów spór. Jednak powstrzymanie Piotra Sitka okazało się równie trudne jak powstrzymanie Armii Czerwonej. Sekretarz najpierw bez ładu i składu oświadczył: to nie szpital wydał reklamówkę, ale zarząd. Sekundę potem powiedział też coś, co mogło zaskoczyć słuchaczy: ja nie chce być posadzony o to, że jestem złodziejem, że wziąłem łapówkę.

Nikt mu tego przecież nigdy nie zarzucał, więc skąd to tłumaczenie i o co w tym chodzi? Radny Piotr Desperak ochłonął pierwszy i stwierdził, że: niepotrzebnie pan to mówi. Po chwili ostrzegł: był artykuł, teraz będą cztery.

Piotr Sitek nie widząc wsparcia ze strony koalicji ni opozycji, wypalił: jak was to nie boli, to znaczy, że macie grube skóry! Przewodniczącemu udało się wreszcie skierować sesję na właściwe tory, wtedy o głos poprosił Andrzej Ilski, aby zapytać starostę Adama Olejnika, o wysoki, zdaniem radnego, koszt budowy chodnika Bąblinek – Kiszewo. Jak się nietrudno domyśleć, w tym momencie odpowiedział mu… no właśnie Piotr Sitek. – Jest kosztorys na chodnik i będzie kosztował …itd.

Trudno więc się dziwić, że w sferach samorządowych krąży już nawet wierszyk o treści: te nasze starostwo, to taki przybytek, że spytasz starostę, a odpowie Sitek

Niedługo po tym incydencie sesja dobiegła końca. Ten wieczór był dość wyjątkowy także i z tego powodu, że rękę redaktora Ziemi Obornickiej uścisnęła rekordowa liczba radnych.

Podobne artykuły