Ogrodowa brukowana kłopotami

OBORNIKI. Eksperyment z wybrukowaniem nawierzchni ulicy Ogrodowej najwyraźniej się nie udał i trzeba to wreszcie jasno powiedzieć. O ile ulica Wjazdowa jest krótka i zdaje egzamin niezgorzej, to Ogrodowa z roku na rok się rozpada i czeka na jakąś decyzję.

W swym założeniu plan był taki, by ta uliczka wraz z Wjazdową oraz Kowalską została utwardzona brukiem i razem w nimi uzyskała staromiejski wygląd. Tymczasem plan sobie, a życie sobie i zanim doszło do realizacji ambitnego projektu zaczęły się problemy. Pierwszym był brak potrzebnych ilości bruku kamiennego typu ?Monster?, co skazało Kowalską na asfalt. W Obornikach ani okolicy nie było też doświadczonych brukarzy, bo dawno wymarli lub odeszli z zawodu, więc sprowadzono ich z południa Polski, a dokładniej z Pogórza Beskidzkiego.

Górale, którzy przybyli do Obornik sądzili, że są fachowcami, choć od tych autentycznych dzieliły ich ?góry?. Prace ruszyły późną jesienią roku 2006 i miały zostać zakończone przed zimą. Niestety, pogoda nie oszczędzała tej inwestycji a poprzedzające ją kanalizowanie szło po grudzie i z opóźnieniem, co przesunęło start utwardzania w czasie. Zaczęły się problemy z dokumentacją i uzgodnieniami z właścicielami posesji ich wjazdów. Nadeszła zima a budowa wykonywana siłami dwóch górali najwyraźniej stała w miejscu. Ówczesny inspektor nadzoru Zdzisław Solis komentował to 18 grudnia 2006 roku słowami: roboty idą zbyt wolno. Wykonawcę czekają po nowym roku kary umowne za przekroczenie terminu i to w wysokości 500 złotych dziennie. Układający bruk skarżą się na braki w dokumentacji i ciągłe uzgadnianie z właścicielami mijanych posesji sprawy wjazdów, chociaż na szczęście wciąż jeszcze im sprzyja pogoda.

Oborniczanie klęli w żywy kamień, bo utrudnienia w przedświątecznym ruchu były wielkie a na dodatek do wszystkich kłopotów dołączył ten, że zabrakło kamienia. Uzyskanie go w krótkim czasie okazało się niemożliwe, sięgnięto zatem do ?rezerw?. Rezerwuarem bruku miała być droga łącząca fragmentem Ocieszyn z Maniewem na wysokości wiaduktu. Niestety nie był to bruk, lecz nierówny i bezkrawędziowy kamień polny przydatny może do utwardzenia ?latówki? a nienadający się już zupełnie na wielkomiejską ulicę. Miał być w przyszłości wymieniony na właściwy, ale jak to w życiu bywa, prowizorka okazała się być trwała i trwa do dzisiaj. Niemal każdy z polnych kamieni dość szybko zaczął żyć własnym życiem układając się tak, jak mu wygodnie. Latające kamloty przekładano, poprawiano i blokowano betonem, czy zagęszczonym żwirem. Dawało to poprawę na krótko aż nadszedł czas, gdy trzeba było zadać obecnemu włodarzowi miasta to trudne pytanie: – Panie burmistrzu, co dalej z nawierzchnią Ogrodowej?

– Jest problem. Ulicę przebudowano zaledwie siedem lat temu a już potrzebny jest remont. Optymalnym wyjściem będzie ponowne utwardzenie jej, ale tym razem asfaltem. Eksperyment z brukiem trzeb uznać za nieudany i ulicę wyasfaltować. Ułatwi to komunikacje kierowcom i pieszym oraz utrzymanie ulicy w dobrostanie – powiedział Tomasz Szrama.

Wygląda więc na to, że decyzja ta zakończy niemiłą trzęsiączkę podczas jazdy po kocich łabach, łamanie obcasów przez panie i ciągłe pytania – kiedy to naprawicie?

Podobne artykuły