Kto ugryzł żonę byłego starosty?

ROŻNOWO. Niedawno pies ugryzł żonę byłego starosty. W co ją ugryzł, to przemilczymy, bo sprawa jest bardzo poważna i nie miejsce tu na frywolne żarty.

Podejrzenia padły na psa, którego właścicielami jest jedna z krewnych sołtysa wsi Rożnowo. Ów pies znany ze swoich wcześniejszych wybryków trzymany jest jednak przez właścicieli pod specjalnym nadzorem i tego feralnego dnia nie opuszczał swojego pomieszczenia nawet na psi krok. Poszkodowana jednak nadal twierdzi, że rozpoznała z cała pewnością psa, który ją ugryzł.

Zaintrygowany całą sytuacją sołtys postanowił przeprowadzić w tej sprawie szczegółowe śledztwo, a warto wiedzieć, że jest policjantem pionu kryminalnego i do tego bardzo dobrym śledczym. Objechał niemal wszystkie obejścia i dowiedział się, że po Rożnowie i Marszewcu od paru dni błąka się duży pies rasy kaukaskiej. Pies prawdopodobnie zerwał się gdzieś tam podczas burzy i nie może znaleźć drogi do swojego domu.

Sołtysowi przypomniało się, że widział nie tak dawno takiego właśnie dużego psa przy swoim obejściu i zrobił mu nawet zdjęcie. Sfotografował psa, bo ten zaczepiał jego psiaka i chciał mieć na to dowód.

Odszukawszy fotografię pokazał ją mieszkańcom Rożnowa, którzy rozpoznali na tegoż właśnie włóczykija. Zaradny sołtys podjął w tej sytuacji działania mające na celu ujęcie szwendającego się czworonoga.

Wezwał straż miejską oraz służby ze schroniska w Obornikach. Niestety pomimo tego, że psa udało się wytropić, był on na tyle zwinny i szybki, że uciekł. Druga próba złapania kaukaza okazała się bardziej skuteczna.

W jednym z gospodarstw zastawiono pułapkę na zbiega ustawiając tam specjalnie sprowadzoną z ?Azorka? klatkę. Po kilku próbach udało się wreszcie psa złapać. Były to godziny nocne, więc dopiero rano można było przetransportować psa to schroniska.

Sołtys zadbał o przykrycie klatki w celu zabezpiecza przed chodem i rosą oraz o wodę dla czworonoga. Niestety, ku zdziwieniu wszystkich, rankiem klatka była pusta i uszkodzona. Pies rozerwawszy zabezpieczenie ruszył dalej szwędać się dalej po wsi.

Pracownicy schroniska nie kryją, że po raz pierwszy w życiu spotkali się z tak silnym zwierzęciem, które potrafiło zniszczyć całkiem nową klatkę.

Kaukaz nadal biega bezkarnie po wsi i okolicy siejąc postrach wśród mieszkańców a w tej liczbie i pani exstarościny.

Podobne artykuły

Kto ugryzł żonę byłego starosty?

ROŻNOWO. Niedawno pies ugryzł żonę byłego starosty. W co ją ugryzł, to przemilczymy, bo sprawa jest bardzo poważna i nie miejsce tu na frywolne żarty.

Podejrzenia padły na psa, którego właścicielami jest jedna z krewnych sołtysa wsi Rożnowo. Ów pies znany ze swoich wcześniejszych wybryków trzymany jest jednak przez właścicieli pod specjalnym nadzorem i tego feralnego dnia nie opuszczał swojego pomieszczenia nawet na psi krok. Poszkodowana jednak nadal twierdzi, że rozpoznała z cała pewnością psa, który ją ugryzł.

Zaintrygowany całą sytuacją sołtys postanowił przeprowadzić w tej sprawie szczegółowe śledztwo, a warto wiedzieć, że jest policjantem pionu kryminalnego i do tego bardzo dobrym śledczym. Objechał niemal wszystkie obejścia i dowiedział się, że po Rożnowie i Marszewcu od paru dni błąka się duży pies rasy kaukaskiej. Pies prawdopodobnie zerwał się gdzieś tam podczas burzy i nie może znaleźć drogi do swojego domu.

Sołtysowi przypomniało się, że widział nie tak dawno takiego właśnie dużego psa przy swoim obejściu i zrobił mu nawet zdjęcie. Sfotografował psa, bo ten zaczepiał jego psiaka i chciał mieć na to dowód.

Odszukawszy fotografię pokazał ją mieszkańcom Rożnowa, którzy rozpoznali na tegoż właśnie włóczykija. Zaradny sołtys podjął w tej sytuacji działania mające na celu ujęcie szwendającego się czworonoga.

Wezwał straż miejską oraz służby ze schroniska w Obornikach. Niestety pomimo tego, że psa udało się wytropić, był on na tyle zwinny i szybki, że uciekł. Druga próba złapania kaukaza okazała się bardziej skuteczna.

W jednym z gospodarstw zastawiono pułapkę na zbiega ustawiając tam specjalnie sprowadzoną z ?Azorka? klatkę. Po kilku próbach udało się wreszcie psa złapać. Były to godziny nocne, więc dopiero rano można było przetransportować psa to schroniska.

Sołtys zadbał o przykrycie klatki w celu zabezpiecza przed chodem i rosą oraz o wodę dla czworonoga. Niestety, ku zdziwieniu wszystkich, rankiem klatka była pusta i uszkodzona. Pies rozerwawszy zabezpieczenie ruszył dalej szwędać się dalej po wsi.

Pracownicy schroniska nie kryją, że po raz pierwszy w życiu spotkali się z tak silnym zwierzęciem, które potrafiło zniszczyć całkiem nową klatkę.

Kaukaz nadal biega bezkarnie po wsi i okolicy siejąc postrach wśród mieszkańców a w tej liczbie i pani exstarościny.

Podobne artykuły