Oborniczanie musieli przełknął gorycz porażki

OBORNIKI. Mimo dobrej gry z faworyzowanym Lubuszaninem Trzcianka, Oborniczanie musieli przełknąć gorycz porażki w drugiej kolejce rozgrywek o mistrzostwo IV-ligi. Gospodarze sobotniego spotkania rozpoczęli mecz dosyć agresywnie i starali się zepchnąć Spartę do defensywy.

Oborniczanie umiejętnie jednak rozgrywali piłkę i nie pozwalali na zbyt wiele zawodnikom Lubuszanina. Nie ustrzegli się jednak błędu. W 10 minucie po dośrodkowaniu z prawej strony boiska, Mikołaj Wcberger tak

niefortunnie wybił piłkę, że ta trafiła wprost pod nogi napastnika gospodarzy, a ten nie namyślając się wiele uderzył z okolic 11 metra. Piłka wpadła do bramki Oborniczan obok bezradnego Wojciechowskiego. Spartanie nie poddali się jednak i zaczęli coraz groźniej atakować bramkę Lubuszanina. Okres bardzo dobrej gry

udokumentowali bramką zdobytą w 34 minucie przez Kaźmierczaka po prostopadłym podaniu od Sołowieja.

Druga połowa rozpoczęła się od dominacji Oborniczan, którzy konstruowali coraz groźniejsze sytuacje pod bramką zawodników z Trzcianki. Jednak doskonałych sytuacji nie potrafili zamienić na bramkę Kaźmierczak i Sołowiej. W 75 minucie ponownie błąd popełniają Spartanie, a dokładnie Jankowski, który na 20 metrze przed własną bramką tak niefortunnie przyjmował piłkę, że ta odbiła mu się od ręki. Sędzia tego spotkania nakazał rzut wolny, który precyzyjnym strzałem w samo okienko na bramkę zamienił trzcianecki zawodnik.

Oborniczanie ruszyli do odrabiania strat jednak nie potrafili pokonać golkipera gospodarzy, a najlepsze okazje zmarnowali wprowadzeni na boisko Panowicz i Michałowski. Na domiar złego Spartanie stracili jeszcze trzecią bramkę po kolejnym stałym fragmencie gry z rzutu rożnego. Tak więc mimo dobrej gry błędy środkowych obrońców spowodowały, że Sparta wyjechała z Trzcianki z zerowym dorobkiem punktowym.

Podobne artykuły