W obronie orła bez korony

OBORNIKI. Pewien emeryt mieszkający w pobliżu urzędu miejskiego często wybiera się do magistratu, gdzie przygląda się pracy urzędników. Spędza kilka godzin w biurach, krytykując pracowników urzędników i składa skargi na tych, których nazywa obibokami.

Odwiedza też przychodnię na parterze budynku, gdzie krytykuje służbę zdrowia. Gdy jeden z lekarzy zwrócił mu uwagę, że robi zamieszanie, emeryt odpowiedział mu żartem, że jest to miejsce publiczne a on jest członkiem publiczności.

W minionym tygodniu emerytowi znudziło się krytykowanie urzędników czy lekarzy. Usiadł na ławeczce przed budynkiem, przy orle z pozbruku ułożonym przed wejściem. Gdy niczego niespodziewający się przechodzień nadepnął na orła, emeryt poderwał się na nogi, podszedł do przechodnia, popchnął go i krzyknął: tak pan traktujesz godło narodowe! Po czym wskazał na chodnik. W podobny sposób potraktował kilku innych przechodniów. Zaczepieni oborniczanie reagowali różnie, niektórzy stukali w czoło, inni przepraszali.

Emeryt sprawę zgłosił na policję. Opowiedział policjantom, że pod urzędem profanowane jest godło narodowe. Policja sprawy nie przyjęła, tłumacząc mężczyźnie, że orzeł bez korony jest herbem Obornik a nie godłem Polski. Pod naporem tego argumentu mężczyzna odpuścił, by powrócić następnego dnia.

Emeryt o herbie myślał całą noc. Jego przemyślenia były tak skomplikowane, że można nazwać je głębszą filozofią. Z rana poszedł do komendy policji i przedstawił nową argumentację. Powiedział policjantom, że na herbie Obornik jest orzeł piastowski, symbol pierwszej polskiej dynastii a więc władzy. Argumentował: jest to również symbol Polski. Pomimo, że argumenty miały swoją wagę, nadal nie stanowiły podstawy do wszczęcia postępowania przez policje. Jednak emeryt nadal dba o obornickiego orła i można go spotkać pod urzędem.

Podobne artykuły