Spłonął żywcem w Bogdanowie

BOGDANOWO. W sobotę około godz. 7 rano w pustostanie, niedaleko drogi krajowej nr 11, wybuchł pożar. W płomieniach zginął mieszkaniec wsi.

Budynek należał do lokalnego biznesmena i służył jako lokum dla osób bezdomnych. Dostawali oni dach nad głową w zamian za pracę. Sprzedawali jajka w Poznaniu, reklamując je jako produkt wiejski.

Biznesmen zbankrutował przed kilkoma laty jednak, jednak dwaj bezdomni nadal przebywali w budynku. Nie było w nim prądu, ani bieżącej wody. Każdy z mężczyzn zajmował jedno pomieszczenie z łóżkiem a nawet telewizorem. Pożar wybuchł w jednym z tych pokoi.

Płomienie szybko zajęły całe pomieszczenie. Dym wydobywał się spod ramy okiennej a sąsiedzi widząc go, wezwali straż pożarną.

Strażacy z Obornik, po przyjechaniu na miejsce zdarzenia, natychmiast wbiegli do środka budynku. Płomienie z palącej się szafki i łóżka sięgały sufitu. Na łóżku odkryli zwęglone zwłoki jednego z lokatorów.

Strażacy ugasi płomienie i wezwali policję. Pod nadzorem prokuratury śledczy dokonali oględzin zwłok, a potem przewieziono je do kostnicy w celu dokonania dalszych badań.

Drugi z mężczyzn, gdy wybuchł pożar, zdołał wydostać się z budynku. Nie uległ poważniejszym obrażeniom. Zaopiekowali się nią lekarze pogotowia.

Przyczyny pożaru i śmierci mężczyzny ustali obornicka prokuratura. Wstępne oględziny miejsca zdarzenia sugerują, że ogień wybuchł na skutek zaproszenia ognia.

Podobne artykuły