Zwycięski mecz z powiewem sensacji

OBORNIKI. W meczu ze Zjednoczonymi Trzemeszno było wszystko – dramaturgia, walka do ostatniej minuty, czerwona kartka dla bramkarza Sparty, rzut karny dla gospodarzy i wreszcie dwa przepiękne gole dla Oborniczan dające upragnione pierwsze w rundzie wiosennej punkty. Mecz w pierwszej połowie przebiegał pod dyktando gospodarzy, którzy raz po raz próbowali zaskoczyć Wosickiego strzałami z dystansu. W tym okresie gry Oborniczan przed stratą bramki ratował raz słupek, a raz po interwencji bramkarza, piłka wylądowała na poprzeczce. Na domiar złego już w 23 minucie boisko opuścić musiał Bukowski ze względu na uraz

mięśnia dwugłowego uda. Na boisku pojawił się w jego miejsce Panowicz, który wprowadził dużo ożywienia na boisku. Właśnie ten zawodnik tuż przed zakończeniem pierwszej połowy spotkania zdecydował się na uderzenie z około 23 metra od bramki gospodarzy. Piłka wylądowała w samym okienku bramki Zjednoczonych. Praktycznie po tym golu sędzia zakończył pierwszą część spotkania.

Druga połowa obfitowała w wiele sytuacji, które mogły rozgrzać do czerwoności zgromadzoną na stadionie publiczność. Najpierw sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy po faulu Maciejewskiego i było 1:1.

Następnie z boisko musiał opuścić z powodu kontuzji Radziwołek. Wszedł za niego, dając dobrą zmianę Jankowski. Chwilę później Maciejewski w ostatniej chwili wybił piłkę spod nóg szarżującego napastnika gospodarzy. Zawodnicy i trenerzy z Trzemeszna domagali się czerwonej kartki dla zawodnika Sparty twierdząc, że ten faulował. Za dosłownie minutę a dokładnie w 69 minucie na bramkę gospodarzy strzelił z 25 metrów Wicberger i piłka wylądowała tuż przy słupku dając Sparcie prowadzenie 2:1. I właśnie wtedy zaczęły się największe emocje. W 75 minucie sędzia boczny zasygnalizował, że bramkarz Sparty neguje jego decyzję, za co sędzia główny upomina go żółtą kartką. W tej samej sytuacji po raz drugi sędzia boczny stwierdził, że Wosicki po raz drugi wdał się z nim w „słowną” przepychankę i sędzia po raz drugi pokazał obornickiemu bramkarzowi kartkę, co skutkowało usunięciem go z boiska. W miejsce Wosickiego wszeł Wojciechowski, a z boiska został zdjęty Cyranek i Sparta musiała przez ostatnie 15 minut grać w osłabieniu. Oborniczanie do ostatniego gwizdka grali bardzo ofiarnie, a w bramce doskonale spisał się Wojciechowski. Pomimo iż sędzia do regulaminowego czasu doliczył aż 8 minut (przez przerwę spowodowaną na rozgrzewkę bramarza rezerwowego), Spartanie nie dali już sobie wydrzeć ciężko wywalczonego zwycięstwa.

Podobne artykuły