Salomonowa decyzja burmistrza

OBORNIKI. W gminnym budżecie znalazł się zapis 100 tysięcy złotych dla biblioteki publicznej na cyfryzację jej zbiorów, na nowe regały oraz sprzęt audiowizualni i fotograficzny, a więc na to wszystko, co biblioteka w XXI wieku mieć powinna, a czego jeszcze nie ma. Aby na wszystko wystarczyło, ministerstwo kultury na wniosek gminy dołożyło do puli dodatkowe 30 tysięcy. Wydawać by się mogło, że radni z radości bić będą brawo, ale tak się nie stało.

Zamiast poparcia dla biblioteki pojawiły się głosy, że po co, że są ważniejsze potrzeby, jak na przykład ognioodporne drzwi do sali sportowej, kolejny plac zabaw na osiedlu leśnym i jeszcze jeden w Maniewie oraz zatoczki dla autobusów przy szkołach w Chrustowie i Maniewie, bo tam niebezpiecznie. Zaczęła zadania, podczas swych obrad, komisja oświaty, kontynuowały komisje terenowa i rolnictwa a radni gotowi byli zrezygnować na rzecz wymienionych zakupów nawet z ministerialnej dotacji. Ich argumenty dotyczące bezpieczeństwa dzieci były bez wątpienia słuszne, choć można było wyczuć, że nie o dzieci tu tak do końca chodzi, a raczej o jednego z kolegów radnych, który miał ponoć lobbować na rzecz biblioteki z nadzieją na etat w tejże instytucji.

Kolejne komisje głosowały w większości negatywnie kwestię przekazania bibliotece 100 tysięcy złotych aż nadszedł dzień sesji rady miejskiej i sprawa rozdysponowania 100 tysięcy wróciła pod obrady. Doszło do dyskusji i to nader rzadko w tej sali spotykanej. Bardzo merytorycznej, twórczej, uprzejmej i pełnej troski o rzecz samą a nie o własną rację. Przewodniczący komisji wnioskującej wstrzymanie 100 tysięcy dla biblioteki wycofał swój wniosek, twierdząc, że nie był dobrze poinformowany przez jedną z urzędniczek co do przeznaczenia pieniędzy. Tu zastąpiła ją dyrektor biblioteki Krystyna Eichler, która dokładne wyliczyła i wyjaśniła, na co zostanie wydany każdy grosz przedmiotowej kwoty. Po jej wystąpieniu nikt nie miał wątpliwości, że trzeba bibliotekę dofinansować. Nikt też nie negował racji tych radnych, którzy wskazywali potrzebę budowy placów zabaw i zatoczek autobusowych.

Anna Rydzewska zaproponowała burmistrzowi, aby poszukać w budżecie pieniędzy na realizacje wszystkich zadań, o których dyskutowano. Tomasz Szrama musiał mieć już w zanadrzu gotów plan ?B?, bo natychmiast się zgodził, proponując zrezygnować z wymiany oświetlenia ulicy Kowanowskiej przeznaczając zapisane na ten cel 100 tysięcy na projekty zatoczek i place zabaw pozostawiając bibliotece obiecane jej wcześniej pieniądze.

– Oświetlenia nie traktuję bynajmniej po macoszemu, bo po przetargach mogą zostać jakieś pieniądze a ponadto mam plan na kolejną schetynówkę, dzięki czemu za wymianę oświetlenia ulicy zapłaci w znacznej części państwo – poinformował zebranych burmistrz dodając ? a drzwi ogniotrwałe do sali sportowej postaramy się sfinansować z pieniędzy na akloholówkę.

Decyzję burmistrza przewodniczący rady nazwał salomonową, a na twarzach radnych widać był wyraźną ulgę, by nie rzecz zadowolenie. Tak dyskusja wygrała ze sporem, dzięki czemu wilk wyszedł syty a owca pozostała cała.

Podobne artykuły