Porażka Sparty

OBORNIKI. Dużo emocji i dużo goli tak w skrócie można opisać wielkosobotni mecz Sparty Oborniki z Lechią Kostrzyn. Niestety, trzy punkty pojechały do Kostrzyna.

Sparta szybko objęła prowadzenie w meczu bo już w 3 min. Filip Trębacz wykorzystał nieporozumienie bramkarza i obrońcy Lechii i pewnie umieścił piłkę w bramce. W 9 min. Lechia wyrównuje, po rzucie wolnym najwyżej do piłki wyskakuje zawodnik Lechii i głowa pokonuje bramkarza Sparty. W 18 minucie jest już 1:2. Po stracie w środku pola goście wyprowadzają kontrę, z lewej strony dośrodkowanie kończy strzałem z powietrza zawodnik Lechii.

Po przerwie Sparta od początku próbuje odrobić straty, niestety niefortunne zagranie ręką w polu karnym Marcina Radziwołka i sędzia pokazuje na punkt oddalony jedenaście metrów od bramki. Rzut karny pewnie wykorzystują Lechiści. W 81 minucie w zamieszaniu pod bramką pewnym strzałem pod poprzeczkę popisuje się Dawid Dobrzyński i jest już tylko 2:3. I po raz kolejny po strzelonej bramce chwila dekoncentracji, którą wykorzystują goście, napastnik Lechii ogrywa obrońców Sparty i płaskim strzałem po ziemi strzela na 2:4. W 88 minucie Sparta jeszcze strzela na 3:4 po dośrodkowaniu wzdłuż pola karnego piłkę do bramki pakuje Robert Sołowiej. Ostatnie minuty to już popis trójki sędziowskiej, która dała koncert ?jak sędziować i się zbłaznować?. Najpierw sędzia główny dyktuje rzut karny dla Lechii po wątpliwym faulu bramkarza Sparty Wosickiego na napastniku Lechii Stoińskim. Wszyscy widzieli, że nie było kontaktu w starciu a zawodnik Lechii po prostu padł, ale sędzia ma swoja rację. A żeby jeszcze było śmieszniej, po strzale z karnego pika odbija się o poprzeczkę, która dobija zawodnik strzelający i zdobywa bramkę. Sędzia główny zgodnie z przepisami odgwizduje spalonego, ale sędzia asystent wzywa głównego którego informuje, że bramkarz dotknął piłkę. Na szczęcie w końcu sędzia nie uznał bramki, ale nie panując dalej nad mecz postanowił go nagle zakończyć mimo, ze doliczył 4 minuty.

Kolejny mecz Sparty bez zdobyczy punktowej nie napawa optymizmem i powoli coraz bardziej trzeba się oglądać za siebie w ligowej tabeli.

Podobne artykuły