Były prokurator mógł napaść na bank w Rogoźnie

ROGOŹNO, POZNAŃ. W listopadzie miał miejsce napad na placówkę banku przy ulicy Naramowickiej. Mężczyzna w masce z filmu „Krzyk” i z bronią w ręku wtargnął do banku i zażądał pieniędzy. 

Zapewne nie pisalibyśmy o tym w wiadomościach lokalnych, gdyby nie okazało się w trakcie przesłuchania, że ten sam mężczyzna w lipcu 2012 roku napadł na bank w Rogoźnie. Wówczas to wszedł do placówki banku BZ WBK i przyłożył nóż do szyi 14 letniego chłopca, który tam przebywał, a następnie zażądał pieniędzy. Dostał 40 tysięcy złotych i uciekł zaparkowanym nieopodal srebrnym samochodem marki Renault. 
Policji nie udało się go ująć. Śledczy trzy miesiące po napadzie na bank rogoziński przesłuchiwali w tej sprawie nijakiego Jarosława D., jednak nie znaleziono żadnych dowodów jego winy, więc pan Jarek już w dniu zatrzymania odzyskał wolność. Nie tylko oddalono od niego wszelkie zarzuty, ale jeszcze przyznano mu 5 tysięcy złotych zadośćuczynienia za „bezzasadne zatrzymanie”. 
Tu warto wyjaśnić kim jest ów Jarosław D. To były prokurator i kandydat na radnego. Pracował do 1994 roku w Prokuraturze Rejonowej Poznań – Stare Miasto. Z prokuratury odszedł do pracy u Mariusza Świtalskiego, twórcy Elektromisu. Pracował tam 10 lat, ale pracę utracił po tym, jak pracodawca miał mu zarzucić zawyżanie faktur i dzielenie się tymi pieniędzmi z jedną z firm budowlanych. Następnie zatrudnił się jako asesor komorniczy, skąd został usunięty dyscyplinarnie z podejrzeniem o korupcję. Dziś ma 53 lata i doskonale zna wszystkie paragrafy oraz kodeksy postępowania.
Można przypuszczać, że znajomość sposobu działania machiny wymiaru sprawiedliwości rozzuchwaliła ex prokuratora na tyle, że po udanym napadzie na bank w Rogoźnie spróbował powtórzyć go w Poznaniu.
Zmodyfikował nieco sam sposób i w banku przy Naramowickiej nóż zastąpił całkiem dobrą kopią pistoletu. 
Nie przejmując się tym, że w placówce bankowej było kilku pracowników oraz klientka z dwójką małych dzieci zażądał wydania pieniędzy. Kasjerka musiała odmówić, bo jest to… bank bezgotówkowy. Zorientowawszy się w fatalnej pomyłce, próbował uciec nie czyniąc nikomu krzywdy. Gdy tylko wybiegł na zewnątrz, natknął się na dwóch przechodniów, którzy słysząc alarm i widząc biegnącego mężczyznę pojmali go i przekazali policji. 
Mundurowi nie mieli tym razem żadnych wątpliwości a dowodów znaleźli aż nadmiar. Przy byłym ex prokuratorze znaleźli pistolet do złudzenia przypominający prawdziwy, w torbie miał maskę znaną z filmu „Krzyk” a niedaleko miejsca napadu stał samochód należący do sprawcy, którym ten chciał uciec. 
Jarosław D. przyznał się w trakcie przesłuchania do winy i usłyszał zarzut usiłowania dokonania rozboju. Grozi mu za to do 12 lat więzienia. Gdyby broń, którą miał przy sobie, była prawdziwa, groziłoby mu nawet do 15 lat pozbawienia wolności. 
Były prokurator i niedoszły radny, oświadczył, że święta chciałby spędzić już w domu. W tym celu złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze… dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat próby. Czy i tym razem uda mu się zakpić z machiny wymiaru sprawiedliwości, tego jeszcze nie wiemy, bo nie zapadły jak dotąd żadne decyzje. Wiemy natomiast to, że policja ma zamiar dokładniej przyjrzeć się tym napadom na banki, w których do tej pory nie udało się znaleźć sprawców.

Podobne artykuły