Jarmark świąteczny i kolorowy

OBORNIKI. Tegoroczny Jarmark Bożonarodzeniowy nie zawiódł oborniczan a oborniczanie nie zawiedli organizatorów Jarmarku. Chociaż pogoda mogłaby się nieco bardziej postarać, to i tak Rynek był pełen straganów oraz klientów. 

Zapewne byłoby łatwiej wyliczyć to, czego tam nie było, bo było prawie wszystko co kojarzy się ze świętami. Od choinek przez ozdoby, pierniki, jadło i napitki, po upominki i Bóg raczy wiedzieć, co jeszcze. W wielkim namiocie wypełnionym chętnymi w wieku przeróżnym, można było nauczyć się tworzenia choinek z… siana i makaronu. W innym namiocie chętni lukrowali pierniki. Nie zabrakło występów a lista artystów była bardzo długa. Ich wspólnym mianownikiem były świąteczne klimaty. Organizatorzy w osobach pracowników działu promocji obornickiego magistratu zadbali o „coś” dla ducha oraz „coś” dla ciała.
Tu czas na oklaski dla grona nauczycielskiego oraz uczniów zespołu szkół w Objezierzu, którzy przygotowali degustację świąteczną. O ich barszczyku warto by napisać odrębny artykuł o tytule „Niebo w gębie”. Niedaleko ich stoiska wystawiono prawdziwe frykasy, których nazwy brzmiały jak poezja. Pomiędzy wspomnianymi straganami prace uczniowskie sprzedawała szkoła w Lipie. Były to prawdziwe dzieła wycyzelowane drobnymi palcami – czasami niezłych wisusów – jak nas poinformowała jedna z nauczycielek tej szkoły. Przygotowane przez szkołę prace pełne gustu i lekkości śmiało można nazwać „małymi dziełami” a pomysłowość twórców nie miała granic. 
Skoro już o Ziemi Ryczywolskiej, to pan Mieczysław Kogut oprócz swych słynnych kogutów i świątków wystawił też kilka ślicznych szopek co podkreśliło panujący na Rynku klimat. Środkiem chodził kuc z konikiem przebranym za renifera a z głośników płynęła muzyka. Tu chlupotał karp, tam wzrok przyciągała doroczna szopka. Przewodnikiem po świątecznej krainie był Krzysztof Sroka, który nie szczędził gardła kierując licznych gości od atrakcji do atrakcji. 
Mając świadomość ile pracy kosztowało przygotowanie Jarmarku Bożonarodzeniowego można organizatorom powiedzieć z ręką na sercu i w ukłonie – było warto. 

Podobne artykuły