Pół miliona zysku na spóźnieniu?

OBORNIKI. Rozbudowująca obornicką pływalnię firma Skanska miała oddać ją do użytku w sierpniu tego roku. Zakres robót był ogromny, ale i wykonawca nie byle jaki. Sama Skanska jednak prac nie wykonywała bo zleciła je swemu podwykonawcy. Ten grzebał się z każdym detalem a czas mijał. 

Gdy wreszcie wykonawca zgłosił w listopadzie zakończenie inwestycji, rozpoczął się odbiór techniczny. Wykazał on wiele niedociągnięć, poprawek, błędów i niedoróbek. Każdy kto zna prezesa PWiK Tomasza Augustyna, któremu obiekt podlega wie, że nie zgodzi się on na żadną „drogę na skróty” i zapłaci jedynie za to, co wykonano zgodnie z oczekiwaniem.
Trwają prace poprawkowe, a za każdy dzień zwłoki firma Skanska, a w ostatecznym rozrachunku podwykonawca, otrzyma kilkanaście tysięcy złotych mniej tytułem kary za zwłokę. Od listopada do końca roku nazbiera się z tego kwota około pół miliona złotych. Zaznaczamy ów „koniec roku”, bowiem jest to termin rozliczenia się PWiK z Funduszem Europejskim Jessica, który pożyczył pieniądze na inwestycję.
Jeżeli więc pod koniec grudnia wszelkie prace związane z Obornickim Centrum Rekreacji zostaną zakończone a Tomasz Augustyn rozliczy się z pożyczkodawcą, oborniczanie zaoszczędzą całkiem okrągła sumkę.

Podobne artykuły