Straż miejska woli pouczać niż karać

OBORNIKI. Koniec kadencji obecnych władz samorządowych oraz zbliżający się koniec roku to doskonała okazja do podliczenia obornickiej straży miejskiej. Czynimy to wyrywkowo, bowiem zakres działania strażników jest bardzo szeroki a lista czynności długa. Ich głównym zadaniem jest ochrona ładu. Łamiących przepisy strażnicy ukarali 114 mandatami. Nakładali je najczęściej za brak przytrzymania psa, nieuprzątnięcie po czworonogu, picie alkoholu w miejscach publicznych oraz złe parkowanie pojazdów. Jednocześnie w tym samym czasie 868 osób zostało pouczonych. To dowodzi, że strażnicy zamiast restrykcji wybierają częściej wybierają perswazję a komendant straży Jacek Klawiter zapewnia, że daje to dobre rezultaty. Jego podwładni przeprowadzili ponad 10 tys. kontroli porządku. Wyłapali 55 bezpańskich zwierząt. Zebrali też pewną ilość dzikiej zwierzyny podłej w wyniku wypadków. Strażnicy miejscy interweniują częściej niż policja, ale w sprawach drobniejszych.

W odróżnieniu od policjantów częściej pouczają niż karzą. Przeprowadzili zajęcia edukacyjne dla prawie 600 dzieci z bezpieczeństwa na drogach. Już zaczęli akcję szukania bezdomnych, którym zagraża niska temperatura. – Zauważyliśmy, iż ich przybyło. Dowozimy ich do Markotu – powiedział Jacek Klawiter. Przybyło też wraków porzuconych samochodów. W minionym roku były cztery, w tym roku już jest więcej. 
Strażnicy organizowali prace społeczne dla 121 osób skazanych przez sądy. Skazani przepracowali pod ich nadzorem 2690 godzin a gmina uzyskała z tego tytułu ponad 26 tysięcy złotych korzyści. 
Wykryli i zlikwidowali 50 dzikich wysypisk śmieci. Te wciąż powstają, bo zamknięto wysypisko śmieci a jednocześnie nie zabezpieczono odbioru odpadów budowlanych. Te trafiają najczęściej na drogi i do rowów. 
Strażników było do niedawna sześciu a obecnie jest siedmiu nie licząc pól etatu przy monitorach. Ich utrzymanie kosztowało podatników w ciągu roku 650 tys. złotych, z czego 630 tys. przeznaczono na ich wynagrodzenia. 
 

Podobne artykuły