Droga do kontroli a jej wynik jest już znany

NOWOŁOSKONIEC. Gościem sesji rady powiatu był Henryk Bartol, który od lat zabiegał o kilkaset metrów drogi w Nowołoskońcu, a gdy wreszcie drogę utwardzono, okazała się knotem jakich mało. 

Dziury powstawały już w trakcie utwardzania a na ostatnie 200 metrów zabrakło destruktu asfaltowego, więc drogę „utwardzano” dalej szlaką. Pan Bartol najpierw podziękował Zofii Koteckiej za to, że dzięki jej staraniom w ogóle się powiat za drogę zabrał, a potem przedstawił radnym plik zdjęć oraz opinię wsi na temat jakości owej drogi, a opinia ta była zdecydowanie zła. Radny Henryk Łukaszewski nie krył zaskoczenia słysząc od odpowiedzialnego za drogi powiatu Bogdana Jerana, że destrukt asfaltowy jest zły a kamień wapienny dobry. 
Jeran skarżył się radnym: taka powstała koncepcja, ale nie moja, aby kamień obsypać destruktem, by się nie kurzyło. W ten sposób powstało nieporozumienie, bo droga jest nadal gruntowa, ale podsypana destruktem. To złe rozwiązania. Nie mogę teraz wyrównywać drogi i musze łatać ją emulsją. Asfalt na tym odcinku kosztowałby 200 tysięcy a nie 80. Dobra wola zarządu kazała kłaść destrukt i wysypaliśmy tyle ile mieliśmy. 
Jeran przyznał, że po zapłaceniu za drogę zaraz ją musiał naprawić. – Naprawiać ją będziemy w tym roku jeszcze parę razy a za 10 lat będzie to wreszcie droga asfaltowa, bo tyle już na niej legnie destruktu.
Starosta Adam Olejnik słysząc spór pomiędzy panami Jaranem a Bartolem na temat jakości wykonania prac na drodze w Nowołoskońcu skierował sprawę do komisji rewizyjnej, by ona zbadała wszelkie okoliczności tej inwestycji. – Obie strony przedstawiły swoją wersję, więc komisja to oceni – powiedział starosta. Komisja rewizyjna z całą pewnością orzeknie brak błędów, bowiem w jej imieniu radny Piotr Neter stwierdził nie zapoznawszy się nawet z materiałem, iż – wszystko odbyło się zgodnie z wymogami i jest bardzo dobrze, ponieważ pan Jeran zapewnił, iż wszystko było i to prawidłowo z ogromną starannością.
Takie podejście radnego z komisji rewizyjnej neguje sens jej działania i jest farsą a nie rozpatrywaniem sporu. 
Wobec pytań Henryka Bartola a sprawie wysokiego kosztu rozgarnięcia na drodze darmowego destruktu Adam Olejnik powiedział: za 75 tysięcy nikt nie zrobi ponad 600 metrów asfaltu. Wtórował mu Gustaw Wańkowicz szafując obietnicą: jeżeli ktoś za 80 tys. zrobi asfalt na tej drodze, to znajdziemy te pieniądze i zrobimy. 
Henryk Łukaszewski słysząc, iż droga w Nowołoskońcu jest kiepska, bo dobrej się zrobić nie da, ze swojego bogatego doświadczenia samorządowego przypomniał: my kładliśmy w gminie destrukt siedem lat temu i do dziś jeżdżą tam ciężkie pojazdy. Więc skoro mieliście destrukt za darmo, to sposób ułożenia go był drogi i skandaliczny.
Sprawa jakości drogi w Nowołoskońcu była także przedmiotem dyskusji podczas posiedzenia rady miejskiej Obornik. Padło wiele słów krytyki, którą burmistrz Tomasz Szrama podsumował słowami: droga w Nowołoskońcu nie była objęta porozumieniem gminy z powiatem, ale umowa, że pofrez z Obrzyckiej ma trafić w całości do Nowołoskońca. Wedle mnie, ta droga nie została wykonana dobrze i apelowałem o jej poprawę. 

Podobne artykuły