Remis z imienniczką z Szamotuł

OBORNIKI. W sobotnie popołudnie piłkarze Sparty Oborniki zmierzyli się ze swoją imienniczką z Szamotuł. Mecz w I połowie nie był zbyt porywającym widowiskiem. Gospodarze od początku nastawili się na grę z kontry, a podopiecznym trenera Mariusza Drewicza z trudem przychodziło konstruowanie akcji ofensywnych. W tej części gry zawodnicy z Szamotuł mieli jedną dogodną sytuację do zdobycia bramki. Maciejewski wybijając piłkę z własnego pola karnego trafił w zawodnika gospodarzy i ten niespodziewanie znalazł się w sytuacji sam na sam z Wosickim. Bramkarz oborniczan nie dał się jednak pokonać. Do końca pierwszej połowy sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, oborniczanie próbowali atakować skrzydłami, jednak w ich akcjach brakowało skuteczności w ich wykończeniu.  

Drugie 45 minut meczu odważniej rozpoczęli Spartanie z Obornik. W 50 minucie Michałowski zdecydował się na uderzenie z około 20 metrów, a piłkę lecącą w samo okienko bramki z trudem wybił bramkarz z Szamotuł. Z każdą kolejną minutą zawodnicy z Obornik przejmowali inicjatywę na boisku, z której niestety nic nie wynikało. Akcję podopiecznych Mariusza Drewicza kończyły się na wysokości pola karnego. W meczu tym ewidentnie brakowało jednego z dwóch napastników, którzy nie mogli zagrać w tym spotkaniu. Najdogodniejszą sytuacją w 75 minucie meczu zmarnował Jankowski, który po stałym fragmencie gry uderzył z pierwszej piłki w kierunku bramki, jednak i tym razem górą był bramkarz gospodarzy. 
Oba zespoły kończyły mecz w dziesiątkę. Najpierw Bartosz Bejma w 77 minucie otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko, a po chwili zawodnik z Szamotuł po faulu na Bukowskim również opuścił boisko po otrzymaniu drugiego żółtego kartonika. 
Tuż przed zakończeniem spotkania gospodarze mogli zdobyć zwycięską bramkę. Po kontrze z prawej strony boiska piłkę zagrywaną do napastnika Szamotulan bardzo sprytnie przeciął Wosicki, uprzedzając szarżującego zawodnika gospodarzy.
Tak więc mecz pomiędzy obu Spartami zakończył się wynikiem bezbramkowym, który na pewno nie ucieszył żadnej z drużyn.

Podobne artykuły