Podpala, a policja wypuszcza

OBORNIKI. W sobotę 20 września około godz. 16 w lasku przy ul. Kowanowskiej, za przejazdem kolejowym, wybuchł pożar. Wywołał go znany służbom porządkowym bezdomny. Mężczyzna rozpalił ognisko, by się rozgrzać. Płomienie szybko zajęły rosnące niedaleko drzewa i krzaki. 

Pożar zauważył ochroniarz jednej z pobliskich firm, który wezwał policję i straż pożarną. Ogień ugaszono a bezdomny został zatrzymany  i przewieziony na komisariat. Tam go ukarano mandatem, którego zapewne i tak nie zapłaci. 
Policja wypuściła podpalacza na wolność, mimo że był pijany. Miał go za dużo alkoholu we krwi, żeby przyjęła go placówka dla bezdomnych, ale za mało, żeby umieścić go w izbie wytrzeźwień. 
Wypuszczony wywołał kolejne pożary – w niedzielę oraz w poniedziałek i wtorek. Wszystkie w tym samym miejscu co poprzednio i spowodowane w ten sam sposób. Za każdym razem ochroniarz firmy wzywał straż pożarną. W sumie straż pożarna wyjeżdżała cztery razy w to samo miejsce, do pożaru spowodowanego przez tą samą osobę. Każdy wyjazd kosztuje przynajmniej 300 zł. Pieniądze jednak w tym wypadku nie są tak ważne jak czas strażaków, którzy mogli być potrzebni w innym miejscu.

Podobne artykuły