Zwłoki w świetlicy wiejskiej

SŁONAWY. W minionym tygodniu mieszkańcy wioski wydzwaniali do naszej redakcji. – W świetlicy wiejskiej leżą zwłoki. Proszę coś zrobić, nikt nam nie chce pomóc – mówili dzwoniący.

Kilka dni wcześniej zmarła szanowana i znana mieszkanka Obornik pochodzenia romskiego. Rodzina zmarłej wynajęła świetlice wiejską na stypę. Według przyjętej wśród Romów tradycji, rodziny żegna i świętuje pamięć zmarłej przy zwłokach. 
Ten rytuał nie spodobał się wielu mieszkańcom Słonaw, którzy uważali, że zwłoki powinny znaleźć się na cmentarzu. Trudno się dziwić stanowisku mieszkańców wsi, nie przyzwyczajonych do odmiennych rytuałów pogrzebowych.
Sprawa wzbudziła tak wielkie kontrowersje, że zaangażowano w nią policję i burmistrza Obornik. Po rozmowach z rodziną zmarłej, doszło do porozumienia. Żałobników nie ukarano, mimo że zdaniem urzędników i policjantów, z którymi rozmawialiśmy, złamali prawo. 
Rzecznik policji Izabela Leśnik komentowała sprawę w dziwny sposób: nie było nas na miejscu, nie dostaliśmy wezwania. Stoi to jednak w sprzeczności z tym, co mówili mieszkańcy Słonaw, którzy zapewniali o poinformowaniu policji. Przeczą temu również zdjęcia ze stypy, na których wyraźnie widać policjantów. Możliwe, że funkcjonariusze wykonywali jakieś inne zadanie w pobliżu świetlicy lub rzecznik nie została dobrze poinformowana. Zarówno władze miasta jak i policja, jak się wydaje, zdecydowali się uszanować cygańskie obyczaje. 
Rodzina zmarłej poinformowała, że gdyby została ukarana mandatem, takowy zapłaci. Nie było jednak takiej potrzeby. Sprawą oczyszczenia świetlicy miał zając się właściciel firmy pogrzebowej, jednak jak się okazało, zrobiła to rodzina zmarłej. 

Podobne artykuły