14 osób straciło dach nad głową

LIPA. Osiem jednostek straży pożarnej, połowa z nich pochodząca z lokalnych oddziałów OSP, przez cztery godziny walczyło w minioną środę z ogniem. Około godz. 16 płomienie pojawiły się w mieszkaniu w budynku wielorodzinnym, tak zwanym szeregowcu. 

Przed przybyciem straży pożarnej lokatorzy nie próżnowali. Nie tylko samodzielnie ewakuowali wszystkich z budynku, ale również wyciągnęli na zewnątrz butle z gazem. Pomimo ich starań ogień rozprzestrzeniał się zbyt szybko i w krótkim czasie objął dach. 
Strażacy gasili żywioł przy użyciu sześciu strumieni wody. Cztery lały się na główne źródło ognia,  dwa pozostałe chroniły sąsiadujące mieszkania od spalenia. W tym czasie cześć strażaków sprawdzała, przy pomocy kamery termowizyjnej, czy w środku budynku ktoś nie pozostał. Na szczęście nikogo nie znaleziono. 
Po pokonaniu żywiołu strażacy wykonali otwory wentylacyjne w dachu oraz rozebrali go nad mieszkaniem objętym pożarem oraz częściowo nad mieszkaniami przyległymi. Pod nadzorem właścicieli wynieśli również wartościowe mienie (meble, sprzęt AGD, RTV, odzież) z budynku. Pogotowie energetyczne odłączyło prąd w mieszkaniach. 
Budynek był w tak złym stanie, że mieszkańcy nie mogli do niego wrócić. 14 osób znalazło się bez dachu nad głową. 
Na miejsce przyjechał wójt Ryczywołu Jerzy Gacek, który zaproponował pomoc. 12 osób znalazło schronienie u swoich bliskich. Jednak starsze małżeństwo, w którego mieszkaniu rozpoczął się pożar, przyjęło pomoc. Zakwaterowano ich tymczasowo w ośrodku Monar w Rożnowicach. Kierownik ośrodka Daniel Wiśniewski zapewnił im całościową pomoc wraz z miejscem do spania i posiłkami. zapewnił, że pogorzelcy mogą zostać w ośrodku tak długo, jak będzie trzeba. 
– Osoby te nie są w pełni sprawne. W dniu pożaru wieczorem spotkałem się z sołtysem i znaleźliśmy miejsce dla małżeństwa na noc. Była nim świetlica wiejska. Następnego dnia z kierownikiem ośrodka społecznego zawieźliśmy ich do ośrodka w Gościejewie. Szczególnie interesujemy się tą rodzinną, bo naprawdę potrzebują pomocy. Budynek był ubezpieczony, czekamy na decyzje ubezpieczyciela – powiedział nam wójt Gacek.

Podobne artykuły