Przejazdy kolejowe z długą historią

GMINA OBORNIKI. Pod jesień 2012 roku radna Renata Małyszek zaapelowała o naprawę przejazdów kolejowych pozostałych po zdemontowanej linii kolejowej do Wronek. Sterczące ze spróchniałych podkładów gwoździe i śruby stały się plagą kierowców. 

Odzew ze strony urzędu miejskiego był niemal błyskawiczny. Urzędnicy obiecali zająć się sprawą, bo bezpieczeństwo jest wszak najważniejsze. Minęła jesień i zima. Potem wiosna radosna i wreszcie nadeszło lato 2013. Radna Renata Małyszek znów apelowała w sprawie przejazdów, bo ich stan się pogorszył i nic nie wskazywało na to, że pogarszać się przestanie. 
Podczas lipcowej sesji rady miejskiej usłyszała, że właśnie remont przejazdów rusza,. Zlecenie wyceny otrzymała firma drogowa z Kiszewa i tylko patrzeć jak ruszy naprawa. Napisaliśmy wówczas trochę na wyrost i chyba nazbyt eufemistycznie, że – dzięki inicjatywie radnej i szybkiej reakcji magistratu niebezpieczne dla kierowców miejsca mogą niebawem raz na zawsze zniknąć. 
Lato minęło, nadeszły słoty jesieni a po nich śniegi zimy. Wreszcie znów zawitała wiosna i nadeszło upalne lato. W minionym tygodniu radna Renata Małyszek kolejny raz zapytała o termin remontu niebezpiecznych przejazdów i usłyszała, że już niebawem, bo do końca sierpnia zostaną naprawione. Może tym razem się tak wreszcie stanie. 

Podobne artykuły