Życie bez prądu

OBORNIKI. Kilku rodzinom mieszkającym w kontenerach przy ulicy Staszica odcięto prąd. Życie bez światła i ciepła stało się bardzo uciążliwe, więc udali się do burmistrza z prośbą o ponowne podłączenie im energii. 

Tu jednak trzeba wyjaśnić, że jej dostarczycielem i to całkiem nieświadomym, była spółka PGKiM a nie energetyka, która już dawno przestała przesyłać prąd do wspomnianych, a zadłużonych ponad miarę rodzin. Niektóre z nich zalegają z opłatami za energię elektryczną ponad siedem tysięcy złotych, dlatego zdjęto im liczniki i odcięto dostęp do sieci. Wtedy cześć lokatorów znalazła sobie zasilanie w puszkach oświetlenia zewnętrznego należących do PGKiM. Podłączywszy się tam najzwyczajniej w świecie kradli prąd. 
Władze gminy postawiły sprawę jasno. Trzeba będzie zapłacić za pobraną nielegalnie energię i zacząć spłacać zaległe czynsze a wówczas burmistrz zgodzi się rozłożyć należność na raty, a po uregulowaniu zaległości wstawi się do energetyki w sprawie ponownego podłączenia odciętych mieszkań do sieci. Ponad to mniej zamożnych wesprze odpowiednią zapomogą, a chętnym złoży propozycję wykupu lokalu.
Na nic się zdało wytykanie władzom braku serca, zrozumienia i pomocy. – Gdybyśmy utrzymali stan dotychczasowy, stalibyśmy się wspólnikami tych, którzy kradną prąd, a na to zgody nigdy nie będzie – usłyszeliśmy w obornickim magistracie. Wygląda na to, że nie będzie „zmiłuj”. Gdy ktoś zechce mieć światło i ciepło, będzie musiał za nie zapłacić.

Podobne artykuły