Pijany kierowca zakorkował całe miasto. Strażacy złapali sprawcę.

OBORNIKI. Wieczorem w środę, około godz. 18.30, kierujący Oplem mieszkaniec jednej z wsi pod Obornikami, przejeżdżając przez most na ul. Czarnkowskiej zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się z samochodem marki Mercedes. Mężczyzna, jak się później okazało, miał w organizmie dwa promile alkoholu. 

Sprawca wypadku zaczął uciekać. Tymczasem świadkowie wezwali policję i straż pożarną. Ci ostatni byli pierwsi na Czarnkowskiej. Gdy zobaczyli uciekającego mężczyznę, wcielili się w policjantów i zatrzymali kierowcę, przekazując go następnie w ręce organów sprawiedliwości. 
42-letni Tomasz P., który spowodował wypadek, spędził noc w celi. 29-letnia kobieta, w samochód której wjechał, została przewieziona do szpitala z poważnymi obrażeniami.
Oba samochody zostały zniszczone i nie nadawały się do jazdy. Zablokowały przejazd przez jedyny most drogowy na Wełnie w Obornikach, co z kolei doprowadziło do paraliżu w centrum miasta. Korki na ul. Czarnkowskiej po kilku minutach sięgnęły granic Dąbrówki Leśnej, z drugiej strony cała Piłsudskiego została zakorkowana. Zdesperowani kierowcy wybierali mniej wygodną trasę przez zniszczony most wroniecki. 
Pierwszy raz, odkąd pamiętają najstarsi oborniczanie, polna droga od schroniska dla zwierząt przez Wełnę do Czarnkowskiej, została zakorkowana. Jest przecież tak wąska, że w wielu miejscach samochody nie mogą się tam mijać. Sznur pojazdów jadący od Czarnkowskiej spotkał się z tymi jadącymi od Staszica. Bez możliwości wykonania manewru mijania, samochody ugrzęzły w środku lasu. 
Policja i straż starały się opanować sytuację na Czarnkowskiej. Po pół godziny udrożnili jeden pas ruchu przez most. Jednak przez 30 minut całe miasto stało. 
To pokazuje jak poważny jest problem drogowy w Obornikach. Od lat politycy obiecują wybudowanie dodatkowego mostu przez Wełnę. Za każdym razem kończy się jedynie na obietnicach. Ostatnie zapowiedzi władz wojewódzkich  mówią o budowie przejazdu od Staszica do Czarnkowskiej przez most wroniecki w roku 2017. Czy jednak jest w tym chociaż ziarenko prawdy, sprawdzimy za trzy lata. 
Niezrozumiałe są działania władz miasta, które nie wyrównały dróg dojazdowych do byłego mostu kolejowego i nie zdecydowały się dopuścić chociaż do ruchu jednokierunkowego przez most. Jeżdżący tamtędy oborniczanie robią do nielegalnie, za co zresztą niekiedy otrzymują mandaty od służb porządkowych.

Podobne artykuły