Incydent z radnym i szefem SLD

OBORNIKI. W miniony piątek doszło do restauracyjnej konfrontacji prawicy z lewicą.

Członkowie Ruchu Narodowego spotkali się w obornickiej restauracji Młynek z kolegami związanymi z Wiarą Lecha, aby porozmawiać o wspólnych akcjach patriotycznych. Niedaleko ich grupki siedział z dwoma młodymi kobietami przewodniczący obornickiego SLD, radny rady powiatu i pedagog w jednej osobie, Piotr Neter. 
– Cała trójka ostro piła, takie przynajmniej sprawiali wrażenie – relacjonował nam jeden z uczestników spotkania młodzieży. Jego zdaniem Piotr Neter, towarzysząca mu wolontariuszka obornickiego stowarzyszenia hospicyjnego Ludzki Gest i jej koleżanka zachowywali się dalece niewłaściwie. Jak mówi, przy stoliku radnego lało się piwo, również po stole, a w kierunku kibiców Lecha padały niewybredne zaczepki. 
Według obserwującego zdarzenie Marcina Witaszka, szef obornickiego SLD zdawał się być w stanie głębokiego upojenia alkoholowego. Wskazywało na to nie tylko głośne czy wręcz hałaśliwe zachowanie, lecz również wulgaryzmy czy zataczanie się. Gdy pan Marcin wyciągnął telefon, by zarejestrować kamerą zachowanie obornickiego polityka, ten usiłował rzucić się na niego i to dwukrotnie. Doszło do krótkiej szarpaniny. Neter stracił równowagę i upadł. W tym czasie panie miały grozić filmującemu „zniszczeniem” go i bliżej nieokreślonymi kłopotami. – Sam Neter nam nie groził, ale starał się nas sprowokować. Było to nie tylko niestosowne, ale wręcz karygodne – potwierdził Marcin Witaszak. Oburzeni taką postawą radnego powiatu świadkowie zdarzenia umieścili film z restauracyjnymi ekscesami w internecie i przesłali kopię do naszej redakcji. W krótkim czasie obejrzało film ponad 2000 osób. 
Ukazany w tym filmie wizerunek Piotra Netera nie przysporzy mu pewnie wyborców a samej SLD zwolenników i to na krótko przed wyborami. Co do tego nie ma wątpliwości, a potwierdziły to już osoby poproszone przez nas o komentarz do opisanego zdarzenia.
Sam zainteresowany milczy. Cóż miałby zresztą powiedzieć. Skoro zdecydował się zostać osobą publiczną, reprezentującą Sojusz Lewicy, radę powiatu czy wreszcie zawód pedagoga, musiał się przecież liczyć z ocenami jego wizerunku. 

Podobne artykuły