Młyn na Nadbrzeżnej zburzony

OBORNIKI. Zabytkowy budynek, tzw. “Młyn Szwarka”, stojący kilka kroków od Rynku, niespodziewanie i szybko zniknął w minionym tygodniu z krajobrazu miasta. Należał do najstarszych w mieście a jego początki, jak podają źródła pisane, sięgały XIX w.

Konserwator zabytków z Poznania, któremu płacą za dbanie o historyczne budowle, nie wpisał młyna do oficjalnego rejestru zabytków. Budynek nie podlegał więc ochronie Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, tak jak między innymi większość kościołów czy cały Rynek wraz z kamienicami. 
Dlaczego tak się stało? Pracownicy urzędu powiedzieli nam: ruin nie wpisujemy do rejestru. 
Młyn rzeczywiście znajdował się w kiepskim stanie. W ścianach były dziury wielkości worków z mąką, fragmenty zawalanego dachu leżały pośrodku głównej sali a fundamenty nie wyglądały stabilnie. Jednak niedaleko ul. Nadbrzeżnej, naprzeciwko powiatowego nadzoru budowlanego, stoi jeden z najważniejszych zabytków w mieście, zrujnowany XVIII-wieczny klasztor franciszkanów. Stan ceglanej budowli jest jeszcze gorszy niż wspomnianego młyna. Policja i straż miejska karze nocujące i wchodzące na teren klasztoru osoby, ostrzegając o możliwości zawalenia się ścian. Północna ściana częściowo się zawaliła, południowa stoi cała, ale otwory okienne zostały zamurowane. Dach zawalił się kilkanaście lat tamu, jedna z belek stropowych spadla i leży pośrodku dawnego refektarza. Pomimo złego stanu, klasztor został wpisany do rejestru zabytków. 
Pozwolenie na wyburzenie młyna nie zostało wydane niedawno. Na prośbę powiatowego inspektora budowlanego w Obornikach, konserwator wydał takową decyzję już dwa lata temu. Budynek należy do rodziny Szwarków i wcześniej prowadzone były rozmowy z urzędem miejskim w sprawie jego zakupu. Burmistrz Tomasz Szrama miał zamiar wyremontować młyn na potrzeby muzeum. 
Tak się jednak nie stało. Wysoka cena odstraszyła urząd. 500 metrów kwadratowych gruntów w pobliżu Rynku, dróg wyjazdowych na Poznań i Szamotuły, nad Wartą, jest warte majątek. Problem stanowił jedynie zabytkowy budynek, który obniżał wartość nieruchomości. Po jego wyburzeniu cena działki wzrosła przynajmniej dwukrotnie. To idealne miejsce na przykład pod kolejny market czy apartamentowiec.
Budowla nadal jest wpisana do gminnej ewidencji zabytków. O czym to świadczy? Trudno powiedzieć. Z jednej strony poznański konserwator w stosunku do niektórych budynków jest jak najbardziej słusznie bardzo troskliwy, nakazując odbudowywać je zgodnie z historycznymi planami architektonicznymi, z drugiej strony – tak jak w przypadku młynu nad Wartą – pozwala na ich wyburzenie. Przykład troskliwego działania pokazał przy okazji innego obornickiego młyna. Konserwator nakazał  informować siebie o pracach i wymaga zgody na wszystkie przeprowadzane w nim remonty. Kazał używać oryginalnych materiałów, co zwiększa koszt remontu wielokrotnie. 
– Cieszę się, że stary budynek nie stanowi już zagrożenia dla przechodniów. Mam nadzieję, że budynek który powstanie na jego miejscu będzie repliką historycznej budowli – powiedział nam utrzymujący kontakt  z rodziną Szwarków burmistrz Tomasz Szrama. Czy tak się jednak stanie? Nie wiadomo. Urząd ochrony zabytków nie chciał nam wyjaśnić, czy przepisy tego wymagają. 

Podobne artykuły