Ma 220 tysięcy zadłużenia w czynszu i chce nowe mieszkanie

GMINA OBORNIKI. Pewna rodzina mieszkająca w gminie Oborniki należy bodaj do rekordzistów w pomieszkiwaniu na koszt pozostałych podatników. To, że zalegają z opłatami za wywóz szamba około 18 tysięcy złotych, to w zasadzie jeszcze mały pikuś. 

Ich zaległości czynszowe przekroczyły właśnie kwotę 220 tysięcy złotych i to jest prawdziwy problem. Wspomniana rodzina jest przy tym bardzo zaradna. Gdy otrzymała w jednej z wsi mieszkanie rozpoczęła starania o drugie dla córki. Córka dostała lokal obok, by mieszkać tam z dzieckiem i swym parterem osobno oraz bezkonfliktowo. Zaraz potem rodzinka przebiła ścianę rozdzielającą oba lokale i znów wszyscy zamieszkali razem, więc córka rozpoczęła starania o kolejne mieszkanie, aby zamieszkać osobno. Aby przyspieszyć ewentualny przydział obiecała, że zaległego czynszu w prawdzie nie zapłaci, ale już za to trzecie może zacząć płacić. 
Chcąc wywrzeć presję na władzach Obornik przygotowała szeroko zakrojoną akcję szukania wsparcia w przeróżnych, urzędach, instytucjach czy fundacjach broniących zaniedbywanych rodzin. Opisuje tam swoją rzekomo dramatyczną sytuację zmuszającą ją do życia na małym metrażu i w zatrważających warunkach. Takich rodzin, jak ta przykładowa, na szczęście nie jest wiele, ale problem zaległości czynszowych wciąż jest nierozwiązany. Pod koniec ubiegłego roku w gminie Oborniki odnotowano 53 podobne przypadki zaległości czynszowych a mowa jedynie o rodzinach zalegającycsh z opłatami przez czas dłuższy niż kilka miesięcy. W tym roku do listy dołączyli kolejni. 
Burmistrz Piotr Woszczyk mówi: mamy do dyspozycji takie instrumenty, jak sądy, komorników czy eksmisje, ale rezygnujemy z nich ilekroć tylko uda nam się nawiązać z dłużnikiem konstruktywne porozumienie. Po podpisaniu takiej ugody dłużnik nie musi bać się eksmisji, ominą go wysokie koszty dodatkowe, niejednokrotnie zyska dodatek mieszkaniowy a nawet prawo do wykupu swojego mieszkania. 
Jak zdołaliśmy się dowiedzieć, z takiego porozumienia skorzystała między innymi, jedna z obornickich rodzin zalegających gminie 51 tysięcy złotych opłat czynszowych. W obliczu utraty lokalu i wysokich kosztów odsetkowych oraz administracyjnych, w ciągu jednego dnia spłacili całe zadłużenie i zastanawiają się nad wykupem mieszkania na własność, by skorzystać ze znacznej bonifikaty. 
– Taka postawa mnie cieszy – skomentował to Piotr Woszczyk dodając: przecież od długów nikt nie ucieknie a jedynym wyjściem jest porozumienie w celu rozwiązania problemu. Spotkam się z każdym, aby o tym porozmawiać i wspólnie poszukać wyjścia. Zadłużenie jednostki wobec gminy staje się wspólnym problemem całej społeczności. 
Jeżeli ktoś nie płaci za lokal czy wywóz szamba, muszą zapłacić za to pozostali oborniczanie a na to zgody nie ma. 

Podobne artykuły