Właściciel w więzieniu a zamknięty w domu pies omal nie zginął z głodu

WARGOWO. Przez ostatni tydzień z jednego w domów w Wargowie można było usłyszeć rozpaczliwe wycie psa. Zaniepokojeni sąsiedzi wezwali na pomoc czworonogowi straż miejską. 

Właściciel psa od miesiąca siedzi zamknięty w zakładzie karnym w Szamotułach. Psem miała się zająć partnerka mężczyzny. Przez kilka tygodni przychodziła do zwierzęcia regularnie, przynosząc mu wodę i jedzenie. Potem przestała przychodzić.
Strażnicy skontaktowali się z kobietą, która obiecała, że zabierze zwierzę do swojego domu. Nie spełniła jednak swojej obietnicy. Nie mając innego wyboru, pod nadzorem policji, funkcjonariusze włamali się do budynku, by uratować czworonoga. 
– Pies był osłabiony i wystraszony, ale jak na warunki w których żył, w dobrej kondycji. Został przewieziony do schroniska w Obornikach – powiedział nam komendant obornickiej straży miejskiej Jacek Klawiter.
Mieszkanie wyglądało strasznie. Pies musiał załatwiać swoje potrzeby w pomieszczeniu. Pod ścianą pozostawiono mu kilka misek pełnych śmierdzącej wody. Wśród nich znajdowała się pusta miska po psiej karmie. 
Na szczęście pies został uratowany zanim opadł z sił i nie mógłby dalej szczekać wzywając pomocy. Kobiecie, która miała się nim opiekować, zostaną postawione zarzuty znęcania się nad zwierzętami. O psa dbają teraz pracownicy i wolontariusze z obornickiego schroniska. 
 

Podobne artykuły