Trzy wyjścia w sprawie drogiego przedszkola

OBORNIKI. Niedawno pisaliśmy o problemach finansowych, z jakimi przyszło się borykać właścicielce przedszkola urządzonego w dawnym budynku fabryk mebli przy ulicy Piłsudskiego. 

Alicja Lisek-Nienartowicz, właścicielka przedszkola prywatnego, które pełni rolę przedszkola publicznego, rozmawiała o tym z radnymi. Gmina przekazuje placówce 100% dotacji, ale to placówce nie wystarcza, bowiem pani Alicja płaci właścicielowi budynku co miesiąc 20 tysięczny czynsz i dlatego ma wysokie koszty utrzymania. Chciałaby otrzymywać od gminy comiesięczne wsparcie w kwocie 15 tysięcy. W rozmowach nastąpił impas, dlatego udaliśmy się do magistratu, aby dowiedzieć się czy są jakieś szanse na jego rozwiązanie.
Tam usłyszeliśmy, iż gmina nie może wspierać prywatnej firmy, więc wyjścia w tej przykrej sytuacji są trzy. Przedszkole stanie się prywatne rezygnując z opieki nad dziećmi przysłanymi przez gminę. Wtedy właścicielka ustanowi takie ceny za opiekę, aby placówka się samofinansowała. Niestety wraz z ubytkiem dzieci ubędzie też znaczna cześć dotacji płynącej za każdym maluchem. To pani Alicji zapewne nie odpowiada, bo dla reszty rodziców stawki poszybują mocno w górę i mogą wielu zniechęcić. 
Wyjściem drugim będzie przekazanie przedszkola gminie. Wówczas gmina poniesie wszystkie koszty jego utrzymania, a właścicielka będzie jedynie kierowniczką placówki. I na to się zapewne nie zgodzi. Trzecie wyjście jest jeszcze bardziej przykre. Gmina nie dołoży, bo nie może, przedszkole zbankrutuje, gmina ulokuje dzieci we własnych placówkach i taki będzie koniec „Zaczarowanego Przedszkola”.
Tomasz Szrama zapytany o decyzję władz w tej sprawie powiedział: jakakolwiek decyzja zapadnie, musi być ona zgodna z przepisami i na razie tylko to jest pewne. 
 

Podobne artykuły