Radni zorientowali się, że rodzice czekają od 18 września na zwrot pieniędzy

OBORNIKI. W październikowy wydaniu gazety stanęliśmy w obronie rodziców 386 uczniów z gminy Oborniki, którzy czekali na zwrot części kosztów szkolnych wyprawek. Podczas ostatniej sesji rady miejskiej Obornik, radny Krzysztof Hetmański, szukając sobie nowego miejsca w układzie politycznym samorządu, zaatakował za to naszą gazetę. 

W jego opinii artykuł, w którym nie kryliśmy słów krytyki wobec braku szybszej wypłaty owych wyprawek szkolnych, godził w samorząd a ostatnie zdanie artykułu, krytyczne wobec braku działania ze strony radnych, poczytał sobie jako prawdziwą obrazę 21 rajców. Złożył wniosek – o podjęcie działań zmierzających do sprostowanie artykułu prasowego i przekazania na drogę sądową znieważenia radnych rady miejskiej. Tego pomysłu nie poparli jedynie radni w osobach Bogdana Bukowskiego, Andrzeja Ilskiego oraz Pawła Dregera. 
Hetmański doszukawszy się w naszym artykule „nieprawdy”, nie stronił od mocnych słów, ostrej krytyki. Posunął się nawet do wydania werdyktu za ewentualny sąd i rozdysponował uzyskane tą drogą odszkodowanie. Wreszcie skrytykował burmistrza za informowanie gazety i zabronił mu tego na przyszłość. 
Tak był tym działaniem zaaferowany, że nie zauważył, jak poważne popełnia błędy, myląc fakty, cyfry i daty. Poproszona o poradę prawną radczyni nie znalazła podstawy do skarżenia gazety w sądzie. Szybko się okazało się, że tak za bardzo, to nie ma czego prostować, bo „nieprawdy” w artykule nie było. Pełnomocnik oświaty Edward Mączyński, którego prosiliśmy o wyjaśnienie stwierdził, że tekst został napisany skrótowo a my to potwierdzamy, ponieważ materia, jaką opisaliśmy w artykule jest dość zawiła i trzeba było sięgnąć po pewne uproszczenia, by rzecz cała była jasna i klarowna dla wszystkich czytelników. – Przedstawiłem całą procedurę, a redaktor opisał tylko niektóre elementy – potwierdził Edward Mączyński. 
Przyznał też, że pieniądze na wyprawkę minister przesłał do gminy 18 września a nie 18 października, jak to sugerował oburzony poganianiem przez nas radnych pan Krzysztof Hetmański. Mączyński wyjaśnił – to dyrektorzy szkół przekazują gminie dane dotyczące kwot i osób, które winny otrzymać wsparcie. Na koniec odciął się od ostatniego stwierdzenia artykułu dotyczącego braku należytej aktywności u radnych w takim kierunku, aby pieniądze trafiły możliwie szybko do potrzebujących. Skarbnik Joanna Gzyl zasugerowała, że Hetmański pomylił rodzaje wsparcia, myląc wyprawki szkolne z pomocą socjalną, a jest to istotna różnica i dotyczy zupełnie innych osób oraz innych pieniędzy. 
Głosem rozsądku był bez wątpienia radny Bogdan Bukowski, który przypomniał zebranym w sali – zwołujemy nieraz z błahych powodów nadzwyczajne sesje. Jak we wrześniu przyszły do nas pieniądze, to należało w ciągu trzech dni zwołać sesję a przyszlibyśmy, przegłosowalibyśmy i dziś by nie było problemu. Szkoda, bo to była bardzo ważna sprawa. W sprawie przewodniczącego spotykaliśmy się trzy razy, żeby go odwołać albo nie odwołać ze stanowiska, a w tej ludzkiej sprawie nikt nie zadziałał. Skoro ludzie czekali od września to uważam, że to było zbyt długo. Do takiego toku myślenia przyłączył się szybko sam „główny oskarżyciel” Krzysztof Hetmański wycofując się z propozycji wystąpienia przeciwko gazecie do sądu. 
Rozmawialiśmy o tym z panem Krzysztofem, który miał odwagę się przyznać, że wprowadzono go w błąd. W dalszym ciągu sesji wycofał także swój wniosek o sprostowanie i na tym by się ta sprawa skończyła, gdyby nie ostatnie zdanie przedmiotowego artykułu, w którym nasza redakcja nawoływała rajców do tego, by „oborniccy radni przypomnieli sobie o celu, dla którego otrzymują sute diety od podatników”. To zdanie, jak i postraszenie ich wyborcami, nie było być może grzeczne, ale czy całkiem bezzasadne? 
Tylko podczas tej opisanej tu sesji rady miejskiej radni połowę czasu strawili swoje problemy, zamiast przeznaczyć go na sprawy gminy i podatników łożących na ich diety. Tylko ten rok obfitował w liczne wybory personalne, odwołania i powołania radnych. Oprócz sesji normalnych były też nadzwyczajne, przeznaczone dla rady jako takiej, a nie dla gminy. Mnożyły się zmiany klubowe i osobiste wojenki. Radni podczas sesji wiele razy rzucali sobie przysłowiowe kłody pod nogi, przeszkadzając wzajemnie w rozwiązywaniu problemów, nie bacząc na interes wyborców i jakby zapominając o tym, że zasiedli w radzie dla dobra gminy oraz spraw jej mieszkańców. To co mówili i robili sobie wzajem, jak sobie wymyślali i co czynili wbrew interesowi gminy oraz jej władzom, pominiemy milczeniem.
Wszystkie osoby zasiadające w radzie miejskiej są osobno miłe, uprzejme i solidne. Jednak działając w grupie czasami zapominają w politycznym zacietrzewieniu o swojej misji. Jeżeli pomimo to wszystko oczekują od nas przeprosin, to przepraszamy wszystkich razem, każdego z osobna oraz prosimy w imieniu wyborców – nie zapominajcie o tych, którzy was wybrali. To oni są waszymi suwerenami i mają pierwszeństwo przed politycznymi przepychankami. Pieniądze rodzicom można było wypłacać zaraz po 18 września a w końcu października oni ich przecież jeszcze nie otrzymali. A wam, szanowni radni, diety wypłaca się na czas.

Podobne artykuły