Budynek do rozbiórki a lokatorzy do nowych mieszkań

OBORNIKI. Ubiegłotygodniowy wybuch butli z gazem przypieczętował los leciwej kamienicy stojącej od 1900 roku u zbiegu ulic 11 listopada i Młyńskiej. Szczęściem w nieszczęściu okazało się to, że stropy budynku były z drewna i ogromne ciśnienie eksplozji znalazło ujście górą rozsadzając drewnianą konstrukcję. 

Mimo to siła wybuchu i tak nieomal uniosła budynek odrywając go od fundamentów. Po zbadaniu konstrukcji przez biegłego inspektora budowlanego podjęto decyzję o wyburzeniu domu, którego nie można już remontować.
W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć o lokatorach, którzy z sekundy na sekundę stracili dach nad głową i znaczną cześć swego dobytku. Gdy tylko opadł pył a ratownicy upewnili się, że nie ma już bezpośredniego niebezpieczeństwa poinformowano o zdarzeniu burmistrza. Tomasz Szrama przybył na miejsce zdarzenia możliwie najszybciej. Po godzinie od momentu zdarzenia miał już koncepcję rozlokowania poszkodowanych i z nimi o niej rozmawiał. Pozostawieni bez dachu nad głowa trafili do hotelu Millenium, gdzie czekały na nich łóżka i kolacja. 
Następnego dnia wszystkich poszkodowanych odwiedził wiceburmistrz Piotr Woszczyk, nie bacząc na dzień wolny od pracy i znaczną odległość od swego domu, by sprawdzić czy każdy ma zaspokojone podstawowe potrzeby oraz zaplanować razem przyszłość. To chyba wystarczająco zadaje kłam krzywdzącej plotce, jakoby rodziny zostały bez pomocy. Woszczyk wystąpił też do spółdzielni mieszkaniowej w sprawie mieszkania dla pięcioosobowej rodziny i tak długo negocjował, aż wynegocjował im lokal „po kosztach”. 
Starszemu małżeństwu znalazł lokum w agroturystyce w Kowanówku. Zaopiekowano się też pozostałymi. Gmina przygotowała samotnemu mężczyźnie mieszkanie przy Piłsudskiego oraz przygotowuje kolejny lokal, by i pozostali mieli gdzie mieszkać. Wydobywane z gruzowiska sprzęty trafiły do ogrzewanego budynku na terenie PGKiM. 
Problem będzie jedynie z panem S., od którego nieostrożności zaczął się kłopot gminy i lokatorów zrujnowanej kamienicy. S. trafił tam za wstawiennictwem jednego z obornickich księży. Od samego początku był skonfliktowany z pozostałymi mieszkańcami, którzy w lokatorze nadużywającym alkoholu widzieli potencjalne zagrożenie dla siebie i domu. Interweniowali w tej sprawie nie raz, aż wreszcie władze Obornik skierowały w maju tego roku do sądu wniosek o eksmisję kłopotliwego lokatora. 
Zanim sąd wniosek rozpoznał, doszło do tragedii, po której główny „bohater” zdarzenia trafił z poparzeniami do szpitala. Władze gminy postawiły stanowczy warunek. Będzie się mógł ubiegać o mieszkanie socjalne dopiero po podjęciu skutecznego leczenia antyalkoholowego. Tu usłyszeli sprzeciw, bowiem pan S., stwierdził, że leczył się już kilka razy i zawsze bez powodzenia. 
Warto też dodać, że kłopotliwy lokator od czasu gdy otrzymał mieszkanie zadłużył je, nie płacąc zań czynszu, łącznie na kwotę kilku tysięcy złotych. To sprawia, że może być jedynym poszkodowanym w wybuchu butli, który mieszkania od gminy nie otrzyma. Jego sprawę bada już prokuratura, sprawdzając, czy lokator nie był sprawcą zagrożenia dla życia i zdrowia pozostałych mieszkańców kamienicy oraz czy nie spowodował znacznej straty w majątku gminy. Tak więc od wyników śledztwa będzie zależało, gdzie pan S. w najbliższym czasie zamieszka. 
Oficjalnie śledczy ustalili, że wybuch na Młyńskiej nastąpił wskutek zapalenia papierosa w pomieszczeniu, w którym wcześniej doszło do wycieku gazu. Nie ustalono jeszcze oficjalnie, co przyczyniło się do wycieku gazu z butli, ale była to najprawdopodobniej awaria starej kuchenki. Nie zakończono także jeszcze śledztwa, które ma odpowiedzieć na pytanie, czy wybuch nastąpił w wyniku zbiegu okoliczności, czy zaniedbań. 
Tymczasem po rozebranym budynku pozostanie atrakcyjnie położona działka. Zbyt atrakcyjnie, by przeznaczać ją pod kolejny budynek komunalny. Gmina mogłaby uzyskać z jego sprzedaży nawet ćwierć miliona złotych a to byłby niezły zastrzyk pieniędzy, aby zaplanować budowę bloku komunalnego na jednej z miejskich lub podmiejskich działek. To jednak już zupełnie inny temat, do którego jednak powrócimy w najbliższym czasie. 

Podobne artykuły