Wypadek pijanego ordynatora z obornickiego szpitala

PIŁA, OBORNIKI. 48-letni doktor Robert M., mieszkaniec Poznania pracujący w obornickim szpitalu na stanowisku kierownika oddziału ginekologiczno położniczego oraz udzielający w tym szpitalu porad, najprawdopodobniej będzie musiał na dłuższy czas zawiesić obie te funkcje. 

W minionym tygodniu jadąc na dyżur do prywatnej kliniki w Pile spowodował wypadek, w którym ucierpiały dwie osoby. Badanie wykazało w organizmie lekarza aż trzy promile alkoholu. 
Do wypadku doszło przy ul. Poznańskiej w Pile. Osobowe BMW kierowane przez ginekologa Roberta M. wjechało w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach w samochód marki Suzuki. Ten z kolei nie utrzymał się na swym torze i wpadł na chodnik i to z w momencie, gdy przechodziło tamtędy małżeństwo. Oboje małżonkowie zostali ranni. Poturbowanych przechodniów odwieziono do pilskiego szpitala. – W wyniku uderzenia Suzuki potrąciło przechodzącego w tym miejscu 60-letniego mieszkańca Piły i jego żonę, oboje doznali poważnych obrażeń. Poszkodowany został przewieziony do szpitala – potwierdził tę wersję wydarzeń nadkomisarz Tomasz Wojciechowski, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pile.
– Zbulwersowani świadkowie twierdzili, że kierowca BMW ledwo trzymał się na nogach. W tej sytuacji został on zatrzymany w areszcie. Wczoraj nie można było go jeszcze przesłuchać ze względu na stan głębokiego upojenia alkoholowego – oświadczyła prokurator rejonowa w Pile Maria Wierzejewska-Raczyńska.
Poza kompletnym brakiem etyki lekarza, który pijany chciał dyżurować w klinice, dziwić może jak udało mu się przejechać tak zamroczonemu aż 100 km. Pikanterii tej bulwersującej sprawie dodaje jeszcze fakt, że na siedzeniu pasażera policja znalazła kolejną, pełną jeszcze butelkę alkoholu. Dyrekcja pilskiej kliniki nie chciała komentować nam tego zdarzenia. Za to od znajomego „pana doktora” usłyszeliśmy sarkastyczne – kolega Robert miał tyle etatów w różnych miejscach województwa, że nie miał czasu się napić, więc pił podczas jazdy. 
Obecnie w tej sprawie trwa śledztwo. Sprawca wypadku już przyznał się do postawionych mu zarzutów. Za spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu może otrzymać karę ośmiu lat pozbawienia wolności.

Podobne artykuły