Chodziłeś ulicą to zapłać

OBORNIKI. Po spektakularnym sukcesie, jakim było odebranie gminie terenu i budynków przy ulicy Garażowej prezes Obornickiej Spółdzielni Mieszkaniowej Maria Pilarska wykonała krok następny. 

Zażądała od mieszkańców bloków przy ulicy Młyńskiej aby zapłacili 20 tysięcy złotych za korzystanie z drogi prowadzącej między bloki, a jeżeli zechcą nadal nią chodzić lub jeździć to dodatkowo 10 tysięcy rocznie. 
Żądanie swe poparła skierowaniem roszczenia do sądu. Machając, jak zwykła to czynić w przeszłości, jakąś kartką papieru twierdziła, że ma na tę drogę akt notarialny z lat 50-siątych XX wieku. Dziwiło to występującego w imieniu mieszkańców bloków 10, 11 Jerzego Kubiaka, który pamięta, że droga była gminna tak jak cały teren osiedla. 
Sprawdziliśmy to u ówczesnego naczelnika miasta i gminy Franciszka Tabata. Okazało się, że faktycznie teren był gminny i gmina budowała na nim na zlecenie i za pieniądze urzędu wojewódzkiego bloki. – Ta droga została wybudowana z betonowych bloczków na moje zlecenie w roku 1964 – stwierdził Franciszek Tabat i dodał: dopiero po tym czasie teren z blokami i drogą został przekazany w użytkowanie spółdzielni. 
 W tym czasie prezesem spółdzielni mieszkaniowej był Jan Gruchot. On także pamięta, że – droga była gminna, przez gminę budowana i jako gotowa przekazana spółdzielni. 
Warto więc zapytać, za co mieszkańcy osiedla mieliby płacić spółdzielni. Mediując w tej sprawie burmistrz Tomasz Szrama pytał – jakim prawem droga stała się własnością spółdzielni? Maria Pilarska takich pytań nie zadawała podczas spotkania z mieszkańcami osiedla przy Młyńskiej. Stwierdziła jedynie chłodno: wystąpiliśmy do sądu o odpłatną służebność. Możemy rozmawiać rocznie czy jednorazowo. Protestującym tłumaczyła, że – to wszystko dla waszego dobra, aby był porządek prawny. 40 lat każdy korzystał z przejazdu i przechodu a teraz trzeba to uporządkować. Jako wspólnoty korzystacie z parkingu, ale to też trzeba uporządkować. 
Uporządkowanie mogłoby wyglądać tak, że do czasu wybudowania przez gminą drogi alternatywnej mieszkańcy bloku uiszczaliby opłatę za przejście z domu i do domu na bramce pilnowanej przez ochroniarzy  a zarazem kasjerów. 
Pani prezes zasugerowała, że jak walne zebranie mieszkańcom odpuści, to dotrą do mieszkań gratis, a ona się zgodzi, bo ma dobrą wolę. 
Jerzego Kubiaka to najwyraźniej nie uspokoiło, bo stwierdził: nie wierzmy w pani dobre intencje, bo jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi pani o pieniądze. Zebranie walne zdecyduje jedynie, ile zapłacimy, bo płacić będziemy, skoro pani tak już postanowiła. Spółdzielnia chce owe 20 000 z terminie 14 dni, to jest ze strony pani postępowanie ugodowe? To chciwość. Nie widzę innego rozwiązania jak uznanie naszego zasiedzenia w dobrej sprawie. Tomasz Szrama poparł go zapewnieniem – pójdę osobiście na walne i poproszę o to, aby przejście droga było za darmo. 
Wspomniane bloki zamieszkują najczęściej osoby w wieku sędziwym i z marnymi emeryturami. Ujął się ich losem pan Kubiak wyliczając: za przejście drogą wypadnie na mieszkanie 900 złotych. Wielu z lokatorów na to nie stać przy emeryturach kilkusetzłotowych. Jak można stawiać takie żądania? 
W odpowiedzi usłyszał od prezes Pilarskiej – a czy to sprawiedliwe, że państwo chodzicie tamtędy za darmo?
Burmistrz starając się przyłączyć do owego wsparcia lokatorów z Młyńskiej obiecał poprosić prezes Pilarską o zawieszenie postępowania sądowego, ale też o wstrzymanie nakazu płatniczego. – Poproszę też panią prezes o nieodpłatną służebność drogi – obiecał zgromadzonym w sali sesyjnej urzędu miejskiego.
Trudno ocenić, czym skończy się kolejna akcja pani prezes. Przez osiem lat rządów Anny Rydzewskiej nie zdołała przejąć od gminy ani piędzi gruntu. Czy zdoła to teraz nadrobić? Tak czy inaczej, oborniczanie chodzący po swoim mieście mają prawo się obawiać, że kiedyś „ktoś” za to chodzenie może wystawić im słony rachunek.
Naszą rolą było zarejestrowanie spotkania mieszkańców Młyńskiej i udostępnienia tegoż materiału na naszej stronie www.oborniki.com.pl. W tydzień obejrzało go ponad 400 osób a 30 dodało swój komentarz. Żąden z nich nie nadaje się do publikacji, co może dowodzić tego, że polityka pani prezes spółdzielni nie znajduje poparcia u obywateli Obornik.  

Podobne artykuły