Bezdomni szukają schronienia na zimę w Gościejewie a starostwo kontroluje

POWIAT OBORNICKI. Od 2001 roku w Gościejewie funkcjonuję dom dla osób bezdomnych. Markot co roku przyjmuje do stu najuboższych, którym zapewnia wikt i opierunek. W tym roku jak na razie 9 mieszkających tam osób to mieszkańcy Ziemi Obornickiej. Wśród nich są ludzie bardzo młodzi, które zdaniem pracowników Monaru stanowią coraz większy odsetek bezdomnych. 

Krzysztof, 28-letni były mieszkaniec Osiedla Leśnego w Obornikach, jest tego przykładem. Rok wcześniej wyjechał za granicę, szukając szczęścia i pieniędzy. Nie udało się. Po powrocie ojczym wygnał go na ulicę. Wyciągnęli do niego rękę pracownicy Markotu. 
Od dwóch lat dyrektorem placówki w Gościejewie jest Daniel Wiśniewski. Odnowił cały dwupiętrowy blok, wyremontował ściany, ocieplenie, drzwi, wybudował podjazd dla bezdomnych, łazienki. Starą szopę przekształcił w garaż z pomieszczeniem do praktyk zawodowych. Powstało boisko do gry w siatkówkę. Całą pracę wykonano małymi nakładami, przy wydatnej pomocy lokatorów domu. Wysiłek został zauważony nie tylko przez mieszkańców wsi, którym ośrodek pozwala na używanie boiska, ale również przez urzędników starostwa w Obornikach. Przeprowadzono kontrolę, która wykazała między innymi, że drzwi wejściowe są zbyt wąskie, bojler jest za zimny i nie ma specjalistycznych sprzętu odymiającego w budynku. Nakazano zmiany, których wykonanie może kosztować 50 tys. zł. 
Chociaż decyzja urzędników wydaje się bezduszna, Wiśniewski nie załamują rąk i komentuje sprawę tymi słowami: ci panowie wykonują tylko swoją pracę. Starostwo i tak łaskawie dało nam więcej czasu niż przewidywany na dokonanie zmian, za co jesteśmy wdzięczni. Nie było prosto, ale już zdołaliśmy dokonać wiele zmian, które nałożyli na nas kontrolerzy, np. wstawiliśmy nowy bojler. Problem jednak nadal stanowią klapy dymne, ich koszt jest zbyt wysoki i nadal szukamy osób dobrej woli, które mogłyby nam pomóc poprzez ich zakup. 
W wydziale budownictwa starostwa powiedziano nam tak: musielibyśmy sprawdzić, czy do takiej kontroli doszło, ale od tego są kontrolerzy, by sprawdzać. Dziwne to, bo np. większość bloków na osiedlach w Obornikach czy Rogoźnie nie ma klap odymiających a ich stan w niektórych przypadkach woła o pomstę do nieba. Adekwatne więc są tu słowa poety, który pisał „lepiej złapać jedną bezbronną rybę, niż walczyć z rekinem o strzępy”.

Podobne artykuły