Zagubiony grzybiarz

LIPA, KISZEWO. Od początku października w każdym numerze piszemy o kolejnym zagubionym w obornickich lasach poznaniaku. W tym tygodniu nie mogłoby inaczej. W środku tygodnia starsze małżeństwo przyjechało na grzyby do lasu w pobliżu Lipy. Kobieta poszła w jedną stronę, mężczyzna w drugą. Po kilku godzinach kobieta zauważyła nieobecność męża. Gdy o kilkudziesięciu minutach własnych poszukiwań nie odnalazła go, wpadła w panikę i wezwała policję. 

Jak się okazało, mężczyzna rzeczywiście się zgubił, ale wyszedł o własnych siłach z lasu aż w Kiszewie. Po kilkukilometrowym marszu zajęli się nim mieszkańcy wsi, którzy dali mu schronienie i wezwali policję.

Podobne artykuły