Mieszkańcy osiedla przeciw zagęszczaniu i polityce prezes Pilarskiej

OBORNIKI. 35 przedstawicieli mieszkańców osiedla, z bloków przy Drodze Leśnej 31 i 35 przybyło w ubiegłym tygodniu na zaproszenie burmistrza do sali sesyjnej urzędu miejskiego, aby stanowczo zaprotestować przeciwko próbie budowy pomiędzy tymi blokami kolejnego budynku. 

Mieszkańcy obawiają się, że kolejny blok odbierający im zieleń, przestrzeń i światło dodatkowo zagęści im ruch pojazdów. Tomasz Szrama stwierdził, że owszem docierały do niego sygnały, iż mieszkańcy nie życzą sobie bloku. On w tej sytuacji powstrzymał się z podpisaniem się pod warunkami zabudowy, o które wystąpiła prezes OSM Maria Pilarska. – Wszystkie procedury przy budynkach 35 i 31 zostały wstrzymane. Wszyscy zgromadzeni w sali potwierdzili, że mówią jednym głosem wraz z pozostałymi mieszkańcami – „nie dla kolejnego budynku”. Tu burmistrz dodał: mam terminy, ale po dzisiejszym spotkaniu wiem, że wszyscy są przeciw i wyciągam z tego wnioski. Nie mogę jednak z decyzją zwlekać bez końca, tym bardziej, że prezes Pilarska poda mnie do sądu a sąd może mnie zmusić. Prezes Pilarska potwierdziła: burmistrz musi wydać decyzję o warunkach zabudowy w czasie maksimum 60 dni, a jak nie, to możemy złożyć skargę na bezczynność burmistrza, ale nie chciałabym tego robić. 
Tomasz Szrama wyjaśnił, że gmina jest właścicielem jedynie skrawka gruntu o kształcie trójkąta przy bloku 35. Reszta działki należy do spółdzielni. Ta jednak liczy na ów skrawek, bo bez dodatkowego parkingu nie zabezpieczy wymaganej przepisami liczby miejsc postoju pod samochody planowanego bloku.
Faktem jest, że komisja terenowa rady miejskiej już wyraziła zgodę na przekazanie gminnej działki pod parking dla spółdzielni, ale głosujący za taką decyzją radny Marek Lemański zmienił zdanie i przyznał, że był to błąd, bo nie znał opinii mieszkańców. Od tego momentu bronił ich interesu sięgając niejednokrotnie do „mocnych wypowiedzi”.
Sami mieszkańcy osiedla też nie przebierali w słowach. Zwrócili się do burmistrza: istniejący i lansowany projekt zabierze nam światło, przestrzeń i komfort życia. Skoro jesteśmy wszyscy przeciw a mieszka nas tam około 300 osób to kto ten projekt lansuje? Myśmy na pana głosowali w nadziei, że pan nie dopuści do pogorszenia naszego życia. Tymczasem zapadają szkodliwe dla nas decyzje. Sprzeciwili się wszyscy mieszkańcy a pan tę listę ma u siebie. A co z ponad 30 drzewami. One też będą wycięte. Kogo chcecie uszczęśliwić tym projektem? Przecież nie mieszkańców naszych bloków. Wnosimy o odstąpienia od tego projektu.
Szrama zapewnił: niczego jeszcze nie podpisałem. W dopowiedzi usłyszał: to proszę nie podpisywać, apelujemy do pana gorąco.  Po co psuć to co fajne. 
Maria Pilarska zapytana o to, ile będzie miejsc parkingowych wyjaśniła: na każde mieszkanie dwa miejsca parkingowe. 
Obecna na sali Joanna Konieczna wyliczyła wszystkie miejsca parkingowe i wyszło jej 62 na 96 mieszkań. – Skoro maja być po dwa parkingi na mieszkanie, to powinno być ich 192 lub choćby 150. Tam już jest katastrofa, jeżeli chodzi i parkowanie a my od lata 2012 roku mówimy, że nie chcemy wciskanego nam budynku. My nic na tym nie skorzystamy a tylko stracimy. Jak moralnie to godzicie, że każecie mieszkańcom płacić za parkingi a oni nie mają gdzie stanąć. Wyraziła nadzieję, że prezes Pilarska się z mieszkańcami dogada. Burmistrzowi zaś przypomniała – jesteśmy to wszyscy mieszkańcami gminy. 
Maria Pilarska w specyficzny dla swej narracji sposób ostrzegła mieszkańców: jeżeli będzie zamiast budynku parking, to kto za niego zapłaci? Decyzję o budowie bloku podjęło walne zebranie i ono będzie szukało pieniędzy na odstąpienie. Jak nie wybudujemy budynku, to zapłacą za to wszyscy mieszkańcy. Chcecie parkingów, to może burmistrz zainwestuje na swoim terenie. Gdy na koniec dodała, że nie zarabia na sprzedaży mieszkań na sali rozległ się głośny śmiech. 
Obecny w sali radca prawny spółdzielni mówiąc co jakiś czas o sobie – my zarząd – wyjaśnił: jedyny zarobek to inwestycje a spółdzielnia poniosła już po decyzji walnego zgromadzenia pewne koszty i płaci podatki. Tymczasem protestujący to 10% osiedla i nie mogą narzucać reszcie swej woli. Pan burmistrz nie ma prawa czegoś nie podpisać.
W odpowiedzi usłyszał: pan tu dziwnie lawiruje. Możecie się na tym poślizgnąć. Mecenas tłumaczył dosyć zawile, że walne postanowiło i walne może zmieniać, ale walnego nie można zrobić w jednym miejscu i szybko, bo drogo a cztery zebrania wypadają taniej, a do tego potrzeba czasu i wiele znaczków, aby do każdego mieszkańca wysłać list. Ktoś z sali stwierdził – nie róbcie z nas głupców. Walne przegłosowało tylko to, co zarząd postanowił, a zarząd nie okazał się przyzwoitością, aby zapytać mieszkańców czego chcą. 
Joanna Konieczn dodała: proszę nie robić z nas idiotów i nie mówić nam o uczciwości. Odczytała dwa punkty z planu ostatniego spotkania a tam nie było ani słowa o planowanej inwestycji. Owszem zarząd wspomniał o planach budowy, ale przy ulicy Szpitalnej. Był to oczywisty wybieg, więc pani Konieczna poprosiła grzecznie, ale stanowczo: panie mecenasie bądźcie uczciwi. Jeżeli nie macie pieniędzy, to dlaczego wydajecie je na to, co nie jest jeszcze pewne i na co nie macie decyzji na budowę. Zwróciła się też do burmistrza słowami: proszę wziąć nasz protest pod uwagę i nie wyrażać zgody na parkingi dla spółdzielni. Przypomniała, że – podstawowym podmiotem zainteresowanie burmistrza musi być mieszkaniec a nie spółdzielnia. 
Gdy zebrani z na sali wyrazili obawę, że podczas walnych zebrań mają niewielką szansę zablokować niechcianą inwestycję radca przypomniał, że – musimy dzielić zebrania na części, bo takie są przepisy. Poruszyło to Marka, Lemańskiego który poprosił: niech pan tu bajek nie opowiada, bo nie ma obowiązku dzielenia walnego na części. 
W tym miejscu Tomasz Szrama zaproponował bezpłatne użyczenie spółdzielcom auli w zespole szkół przy Obrzyckiej, aby można było zwołać jedno wielkie zebranie i razem przedyskutować wszystkie ważne sprawy. Maria Pilarska zademonstrowała obrażoną minę a burmistrza nagrodzono gromkimi brawami. 
Braw też doczekał się Marek Lemański, który w celnych słowach najpierw skrytykował nadwornego budowniczego w spółdzielni przypominając, że – dzięki przetargom inwestycje i budowy mogłoby być tańsze. Rozwiązał też wszystkie przeszkody piętrzone, przez Pilarską i choć ta, co chwilę powtarzała słowo „bzdura”.  Rozochocony Lemański zapytał głośno o dochody z lokali użytkowych proponując, aby je – przeznaczyć na parkingi a nie szukać pieniędzy u mieszkańców. 
Wreszcie prezes Pilarska wyraźnie zdenerwowana zmieniając wcześniejszą deklarację obiecała zaskarżyć decyzję burmistrza, jeżeli będzie ona dla spółdzielni negatywna. Znów skomentował to Lemański słowami – to znaczy, że nie ma pani dobrej woli i mówi tu same głupstwa. Tomasz Szrama dodał – rozumiem, że jak ja odmownie, to pani mnie zaskarży do sądu i tak przezimujemy do wiosny?
Jeden z obecnych na sali stwierdził: nie ma wątpliwości, że blok będzie. Skoro postraszy się resztę lokatorów kosztami to blok powstanie. Jestem tym rozgoryczony a jednocześnie sceptyczny.
Cytujemy tak wiele wypowiedzi, aby nieobecni mieszkańcy osiedla mogli wczuć się w klimat spotkania. To od ich głosów zależeć będzie to czy zdołają zaparkować na osiedlu swe pojazdy i czy sąsiad będzie zaglądał im z balkonu do pokoju lub łazienki. 

Podobne artykuły