Zwycięstwo stracone w doliczonym czasie

ROGOŹNO. W minioną sobotę Wełna  gościła u siebie wicelidera tabeli Witkovię Witkowo. Był to ważny mecz dla zajmujących trzecie miejsce w tabeli rogoźnian. W wypadku wygranej awansowalibyśmy na wicelidera. – Witkowo to dobra drużyna. Zdolne chłopaki, jednak wicelider. Damy jednak radę – móił przed meczem prezes Wełny Mirosław Pokorzyński. 

Rogoźnianie rzeczywiście dali radę. Przez pierwszą połowę niemal ustawicznie atakowali. Żadna z wielu akcji nie zakończyła się jednak golem. Witkowo w odpowiedzi dwa razy w poważny sposób zagroziło bramce gospodarzy – po dośrodkowaniu i z rzutu wolnego. Obie piłki przechwycił bramkarz Bartosz Działo. 
Podczas drugiej połowy w sześćdziesiątej minucie, po ofensywnej akcji całego zespołu, udało się Iwowi Topolskiemu strzelić pierwszego gola tego spotkania. Rogoźnianie zmobilizowani przewagą nie pozwolili już przeciwnikowi zbliżać się do własnej bramki – aż do 93 minuty. W doliczonym czasie gry goście zdołali wyrównać. 
– W drugiej połowie mieliśmy cały czas przewagę. Witkowo miało jednak więcej szczęścia. W 93 minucie z rzutu wolnego strzelili nam gola, kończąc spotkanie remisem. Czuję niedosyt po tym wyniku. Nie wiem, gdzie znajdujemy się teraz w rankingu, ale czekają nas jeszcze cztery kolejki. Do 11 listopada mamy jeszcze szanse się odbić – powiedział nam po zakończeniu meczu Pokorzyński.
 

Podobne artykuły