O co chodzi ze znakami na Obrzyckiej?

OBORNIKI. Na fascynujący pomysł wpadli pracownicy zarządu dróg powiatowych, którzy postawili znaki ograniczenia prędkości  do 40 km/h na Obrzyckiej. Ulica jest pełna dziur, które gdy już zostaną załatane, tworzą w wielu miejscach wyboje porównywalne do tych na torze motocrossowym. Ponoć to właśnie zły stan nawierzchni miał skłonić powiat do ograniczenia prędkości na ulicy. 

Do starostwa zaczęto bowiem przesyłać zadziwiająco dużą liczbę wniosków o odszkodowania za zniszczenia samochodów. Do większości uszkodzeń dochodziło na Obrzyckiej. 
Pisaliśmy już, że zarząd dróg powiatowych nie jest w stanie w efektywny sposób naprawić Obrzyckiej. Jedynym sposobem byłaby całościowa wymiana nawierzchni. Powiat, którego oczkiem w głowie obecnie jest przede wszystkim szpital, a nie ulice w mieście, nie ma zamiaru przebudowywać ulicy. Władze powiatu uznały więc, że skoro kierowcom nie podoba się dziurawa nawierzchnia, ograniczą na niej prędkość, by nie uszkadzano na niej pojazdów. 
W sukurs starostwu przyszła policja,  której patrol stoi często na parkingu przed apteką. Kontrole policyjne, ograniczenia prędkości i dziurawa nawierzchnia powodują, że prosty odcinek Obrzyckiej jest chyba najbezpieczniejszą ulicą w mieście. Drogowcom jednak polecamy znak za skrzyżowaniem z Drogą Leśną w stronę Słonaw. Rośną tam krzewy, które go zasłaniają.
 

Podobne artykuły