Wiatraki w Pacholewie

PACHOLEWO. Gdy na polach Maniewa i okolic miały pojawić się wiatraki energetyczne, protestów było co niemiara. Niemiecki inwestor znalazł inne miejsce, jakim jest Pacholewo. 

Wieś, władze gminy i inwestor chcieliby umieścić tam dwanaście turbin. Projektant zaplanował jednak jedynie kilka wiatraków i powstał problem, iż wszyscy na tym stracą. 
Burmistrz Szrama zwołał spotkanie wszystkich zainteresowanych tą inwestycją, by wypracować konsensus w tej sprawie. W sali sesyjnej prócz niemieckiego inwestora pojawili się sołtys wsi, projektant inwestycji oraz Roman Białachowski reprezentujący rolników Pacholewa. 
Inwestor nie krył, że zaskoczyło go takie rozstawienie turbin, jakie nie pozwala na większą ich liczbę. Niemiec wyraził swe oburzenie z powodu braku konsultowania z nim ustaleń komisji planistycznej, która w opinii inwestora, nie zna się na wiatrakach tak jak on i dlatego popełnia błędy. Dodał też, że jeżeli wszystko pójdzie pomyślnie, to inwestor przez 25 lat będzie wspierał życie wsi. Przypomniał, że poniósł już koszty opracowania raportu środowiskowego dotyczącego negatywnego oddziaływania wiatraków na ptaki, nietoperze, zwierzęta i wreszcie ludzi. 
Szczególnym problemem dyskusji była taka konfiguracja wiatraków, by nie zabierały sobie wzajem wiatru, choć na terenie Pacholewa nie ma na razie konkurencji. Tak korzystna sytuacja pozwoliłaby, jego zdaniem, umieścić jeszcze co najmniej dwie dodatkowe turbiny, by jak najlepiej wykorzystać park wiatrowy. 
Niemiec docenia poparcie rolników, mieszkańców Pacholewa oraz władz gminy. Jedyne pretensje ma do komisji planistycznej, która go ogranicza. Tomasz Szrama podkreślił fakt, iż inaczej niż w Nieczajnie, jest ogromne poparcie dla farmy wiatrowej. Zarobią na tym rolnicy, zyska wieś a gmina uzyska podatki. Burmistrza zmartwiło to, że – liczba turbin zmalała z 12 na trzy, co przełoży się na wysokość owych zysków, w tym podatków.
Obiecał wpłynąć na projektanta, aby ten zmienił ustawianie turbin, ale zaznaczył, że musi działać w ramach prawa. – Jeśli zwiększy ilość turbin, to ja się pod tym podpisze – zapewnił burmistrz Obornik.
Projektant wyjaśnił zebranym, że wydarzyło się wiele rzeczy wpływających na zmniejszenie ilości turbin. Były to decyzje wojewody ingerującego w plany lokalne, które nie zakładały wiatraków w okolicach Pacholewa. Komisja planistyczna poszerzyła strefę oddziaływania turbin. Dlatego potrzebny był 400 metrowy bufor, aby zachować bezpieczeństwo granic. – To ważne, bo tereny wsi graniczą z gminą Rogoźno a ich miejscowy plan zakłada umiejscowienie tam sześciu turbin wiatrowych – wyjaśniał projektant najwyraźniej otwarty na twórczą współpracę. 
Dobrze się stało, że wszelkie wątpliwości były rozstrzygane jawnie i na gorąco pomiędzy stronami zainteresowanymi a nie w zaciszu urzędniczych gabinetów. Nawet jeżeli nie uda się ustawić w Pacholewie tylu turbin, ile chciałby niemiecki inwestor, to będzie miał on przynajmniej odczucie, że robiono wszystko na co pozwalało prawo oraz dobrostan mieszkających tam ludzi.

Podobne artykuły