Całonocne poszukiwania zaginionego mieszkańca ul. Piłsudskiego. Znaleziono go rano nieprzytomnego w lesie.

OBORNIKI. Ponad pięćdziesiąt osób – policjanci, strażacy, druhowie i zwykli mieszkańcy – poszukiwali przez prawie dobę 54-letniego emerytowanego policjanta, mieszkańca ulicy Piłsudskiego w Obornikach, który zaginął wieczorem w czwartek 26 września. 

– Komendzie w Obornikach w czwartek zgłoszono zaginięcie. Całą noc wraz ze strażą pożarną poszukiwaliśmy mężczyzny. Poszukiwania odbywały się na dużym obszarze leśnym, ale również w samych Obornikach – powiedział nam rzecznik policji Marcin Marcinkowski. 
Od wieczora do samego rana dziesiątki policjantów szukało mężczyzny. Około 22 przyłączyli się do pomocy strażacy. Użyto wozów bojowych, ale również specjalistycznego sprzętu – czujnika ciepła. Akcja poszukiwawcza rozpoczęła się w Obornikach, w okolicy schroniska, potem przeniosła się nad rzekę Wełnę. Sprawdzono brzegi od mostu kolejowego aż do ujścia do Warty. Mundurowi nawet po służbie wracali już w cywilu, żeby szukać kolegi. 
Około godz. 5 rano akcję przerwano do godz. 9 rano. Wznowione poszukiwania rozszerzono. Po 14 godzinach wzięto pod uwagę najgorszą ewentualność. Straż pożarna na łodzi sprawdzała obornickie akweny w poszukiwaniu zwłok. 
W tym samym czasie dwóch mieszkańców Obornik wyszło obornickiego lasu z samego rana. Z pozwoleniem od obornickiego leśnictwa w kieszeni mieli zamiar ściąć kilka drzew. 
Około godz. 10 rano, jeden z nich zauważył jakiś kształt leżący w krzakach. Drwale podeszli do ciała. Nieznana im osoba leżała nieprzytomna na ziemi, cała w sińcach i w brudnym ubraniu. Mężczyzna był nieprzytomny. 
Jeden z drwali próbował ocucić mężczyznę, gdy jego kolega wybierał numer na pogotowie. W tym momencie zza krzaków wyłonili się policjanci. Mężczyzny osłupieli. Z siekierami w rękach stali nad nieprzytomnym mężczyzną. Nie wiedzieli, czy mają natychmiast podnieść ręce do gory, czy próbować wpierw wyjaśnić niecodzienną sytuację. Funkcjonariusze jednak nie zwrócili na nich uwagi, rozpoznając poszukiwanego kolegę. Ruszyli mu z pomocą i wezwali karetkę. 
Pogotowie zabrało 54-latka do szpitala w Obornikach, skąd został przetransportowany do placówki w Poznaniu. Mężczyzna odzyskał przytomność dopiero w szpitalu. Oborniczanin nie pamięta dokładnego przebiegu zdarzeń ostatnich dni. Ma je wyjaśnić śledztwo, które wszczęła komenda powiatowa policji.
 

Podobne artykuły