Wielkie emocje w Rożnowie

ROŻNOWO. Wygrany mecz picharu Polski Rożnovii z KKS Wiara Lecha odbił się nie tylko echem w lokalnej społeczności, ale również w mediach całej Wielkopolski. Na meczu zjawiła się prawie setka kibiców Wiary Lecha z Poznania i okolic. Oborniczanie nie byli im dłużni. Kibice z całej gminy, między innymi z Objezierza, Bogdanowa, Ocieszyna i oczywiście z Rożnowa, przybyli wesprzeć lokalną drużynę. 

Gdy na boisku trwała walka o piłkę, wokół rozpoczął się pojedynek na krzyki, tańce i posiadanie największej ilości sprzętu wspomagającego doping. Nie obyło się bez wojowniczych ale również żartobliwych przyśpiewek. Gdy Lech strzelił Rożnovii w pierwszej połowie meczu dwie bramki, Wiara zareagowała krzykiem radości. Odezwali się również oborniczanie, którzy wołali Adam nie łam się, wspomagając bramkarza Adama Radziwołka. W drugiej połowie, po czerwonej kartce dla jednego z poznaniaków, rożnowianie klaskali z uznaniem sędziemu a przyjezdni wykrzykiwali swoją dezaprobatę. Rywalizacja kibiców przeniosła się częściowo na boisko, gdy dym z odpalonych rac i rolki papieru toaletowego znalazły się na murawie. Sędzia był zmuszony przerwać dwa razy spotkanie. 
W pierwszych dziesięciu minutach drugiej połowy gola dla Rożnowi strzelił Przemek Szrama. Tłumy na widowni zareagowały na udany strzał okrzykiem radości i hasłem: jeszcze jeden. Ich życzenie zostało spełnione kilka minut później, gdy Adrian Szymot zdobył bramkę główką.  Do końca meczu rożnowianie zdołali jeszcze dwa razy strzelić gola Wiarze Lecha. Dokonali tego Michał Nadstaga i Dariusz Senger. Po wbiciu ostatniego gwoździa do trumny Lechitów euforia przelała się przez trybuny. Pięć minut przed końcem zawodnicy Wiary Lecha zdołali zdobyć jeszcze jedną bramkę. Z zaciśniętymi z nerwów zębami kibiców Rożnovii minęły ostatnie minuty. Gdy sędzia ogłosił zakończenie spotkania, kibice wbiegli na boisko, aby podziękować piłkarzom. 
Ze względu na setki kibiców z całej Wielkopolski policja zwiększyła liczbę patroli w Rożnowie i bacznie przyglądała się zachowaniu zwolenników obu drużyn. Na szczęście nie doszło do żadnych incydentów.
 

Podobne artykuły