Oborniczanin Marcin K. zginął pod kołami pociągu w Ocieszynie

OCIESZYN, OBORNIKI. W sobotę około godz. 9 rano, na przejeździe kolejowym w Ocieszynie, zginął 33-letni oborniczanin Marcin K. Mężczyzna jechał rowerem. Wjechał prosto pod koła pociągu relacji Szczecinek – Poznań. Świadkami zdarzenia byli robotnicy drogowi, remontujący wiadukt w Ocieszynie. 

– Słyszałam jedynie pisk hamującego pociągu. Bardzo długi i nieprzyjemny dźwięk. Kilku z nas poszło zobaczyć co się stało. Dopiero później zauważyłam ciało – powiedziała nam jedna z pracownic.
Maszynista pociągu zaczął hamować, gdy tylko zobaczył rower, ale ciężki skład jechał szybko. Było już za późno. Pociąg zatrzymał się dopiero po 20 metrach od uderzenia w rowerzystę. 
Uderzony przez czoło pociągu Marcin K. wylądował na poboczu torowiska wraz z resztkami swojego roweru. Na skutek odniesionych obrażeń zmarł na miejscu. 
Pierwsi na miejscu zgonu pojawili się funkcjonariusze obornickiej drogówki. Zakryli ciało i zaczekali kilkanaście minut na przybycie prokuratora oraz śledczych z wydziału kryminalnego. Miejsce tragedii zabezpieczyła również Służba Ochrony Kolei. Ruch drogowy nadal odbywał się na przejeździe, kontrolowany przez policjantów. Ruch pociągów został jednak wstrzymany na następne kilka godzin, do momentu wykonania wszystkich rutynowych czynności przez policję i przewiezienia zwłok mężczyzny do kostnicy. 
Zmarły nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Ustalenie jego tożsamości zajęło policji kilka następnych godzin. 
Chociaż śledztwo w sprawie śmierci mężczyzny nadal trwa, przypuszczalnie nie popełnił on samobójstwa. Z relacji maszynisty wynika, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Według niego mężczyzna nie wyglądał na człowieka, który ma popełnić samobójstwo. Przejeżdżał przez tory rozpędzony na rowerze, nie zwracając uwagi na zbliżający się pociąg. Ostateczny przebieg zdarzeń ustali obornicka prokuratura.

Podobne artykuły