Co z tym turniejem

GMINA OBORNIKI. Słaba, malejąca wciąż frekwencja w dorocznym turnieju wsi oraz coraz większe kłopoty organizacyjne wywołały dyskusję dotyczącą formuły tej imprezy, która zdaniem specjalistów najwyraźniej się przejadła. – Nie udało mi się znaleźć chętnych do biegów w workach i przeciągania liny. Nie było też chętnych do biegów w kaloszach. W takim biegu najwięcej uciechy jest, gdy się ktoś wywali i wygłupi, a głupkiem nikt zostać nie już chce – skarżyła się jedna z pań sołtys. W tej sytuacji wysyłano w bój nieletnich, bo tacy jeszcze nie rozumieją, jak zabawnie wyglądają podskakując jak pajacyk w worku czy rzucając pod wiatr beretem. 

Rywalizacja pomiędzy sołectwami jest rzeczą porządną, ale potrzebna jest zmiana jej reguł. Trudno się godzić na ocenę, iż najlepszą jest wieś, której mieszkańcy najlepiej obierają ziemniaka lub najszybciej z nim biegną. 
Coraz częściej słychać, iż rywalizację powinna zastąpić zabawa. Problemem jest też termin turnieju. Wybrany w tym roku okazał się całkowicie nietrafiony. 

Podobne artykuły