Turniej wsi przegrał ze żniwami.Dobra zabawa i wiejskie kłótnie.

ŁUKOWO. Pięknie przygotowany plac oraz znakomitą organizację turnieju wsi Łukowo zawdzięczało sołtys Anecie Cholewo, Sławomirowi Nowaczyńskiemu oraz radzie sołeckiej. Ponoć reszta mieszkańców wsi nie była skora do współpracy. Nic więc dziwnego, że w Łukowie, które przecież było gospodarzem, nie można było znaleźć chętnych, aby wystawić miejscową drużynę. Żaden z mieszkańców nie zgłosił się do wzięcia udziału w zabawie. 

Ostatniego dnia honor wsi starała się uratować dwójka dzieci, jednak zapisy zakończono tydzień wcześniej i nie dopuszczono drużyny Łukowa do turnieju. Chociaż oficjalnie do zawodów zgłosiło się 18 sołectw, jednak spora część z nich nie przyjechała. Turniej przegrał ze żniwami. Piękna, ciepła pogoda i brak opadów zmobilizowały rolników do pracy. Większość z nich, zamiast wziąć udział w tradycyjnym turnieju wsi, ruszyła do pracy na pola. I tak między innymi drużyny z Kiszewka, Maniewa, Uścikowa i Żukowa nie pojawiły się na turnieju wsi, chociaż organizatorzy czekali na nie do ostatniej chwili. 
Ci, którzy zdecydowali się przyjechać do Łukowa, bawili się świetnie. Nie odbyło się jednak bez kilku kłótni. Dwie najbardziej widowiskowe konkurencje zaplanowano na początku oraz na końcu turnieju. Pierwsza przeznaczona była dla dzieci i młodzieży. W biegu mogły wziąć udział osoby do 18 roku życia. Doszło do pierwszej kłótni. Jedna z zawodniczek Objezierza wzbudziła podejrzenia konkurencji.  – Piersi się nie zgadzały, tak duże w tak młodym wieku, wiedzieliśmy, że coś jest nie tak – powiedział nam z uśmiechem mieszkaniec Ocieszyna po całym zdarzeniu. Wraz z zawodnikami  Kowanowa ocieszynianie zauważyli u niej cechy kobiece, a nie dziewczęce. Jak się okazało, zawodniczka już dawno ukończyła 18 lat, co potwierdził jeden z zawodników, który znał koleżankę podejrzanej, pracującą w obornickim Bolsie. 
Ostatnia konkurencja budziła mieszane uczucia. Przeznaczona była dla całych rodzin, ale jej zasady były tak skomplikowane, że pracownicy OCS musieli tłumaczyć je kilka razy a nawet zorganizować próbny bieg. Konkurencja polegała na biegu w kaloszach, a następnie w workach, wzdłuż prostych wyznaczonych liniami. Wymiana worków i kaloszy pomiędzy zawodnikami wzbudziła tak wielki chaos, że pod koniec nikt, oprócz organizatorów, nie wiedział co się dzieje. To wywołało kłótnię pomiędzy Dąbrówką Leśną a organizatorami, w którą włączył się zawodnik Kiszewa. Mieszkańcy Dąbrówki, reprezentowani przez sołtysa, wnieśli uwagi podczas naliczania punktów a organizatorzy obiecali zbadać sprawę. Gdy podliczono wszystkie punkty Dąbrówka znalazła się na jednym z ostatnich miejsc. Jej reprezentanci twierdzili, że zwycięstwo Kiszewa to oszustwo. – To była ustawiona zagrywka – mówili mieszkańcy Dąbrówki. 
Do oskarżeń pod adresem Kiszewa przyłączyli się mieszkańcy Rożnowa, Niemeczkowa, Kowanowa a nawet Bąblina. Kiszewo nie przejęło się tym jednak, odbierając medale i puchar z rąk wiceburmistrza Piotra Woszczyka. 
Dąbrówka Leśna z Kiszewem miały ze sobą na pieńku od piątku, gdy podczas jednego ze szkoleń drużyny OSP obu wsi pokłóciły się. Kiszewo uznało, że druhowie z Dąbrówki biorą pieniądze za nic nie robienie. To zdanie wyprowadziło z równowagi druhów z Dąbrówki, którzy zarzucili Kiszewu zbijanie bąków. Kłótnia najwyraźniej kontynuowano podczas łukowskiego turnieju wsi. 
Kłótnie nie zdominowały turnieju, który chociaż w okrojonym składzie, przebiegał w miarę spokojnie. Wiele atrakcji i rodzinnych konkurencji sprawiło radość najmłodszym oraz nieco starszym zawodnikom. Kłótniami nie przejmowali się na przykład mieszkańcy Przeciwnicy. Sołtys Jan Czartoszewski, tak jak i jego podopieczni, cały czas był uśmiechnięty. Opowiadał żarty i nie przejmował się gminnymi niesnaskami. 
Na trzecim miejscu, po podliczeniu punktów, znalazł się Lulin a na drugim Rożnowo. Każdy z uczestników otrzymał od organizatorów medale za udział w zabawie. Prowadzącym był niezmordowany Tadeusz Ratajczak, który gdy było trzeba, rozładowywał żartami napiętą sytuację.

Podobne artykuły