Lemański ostrzega, aby znów nie zmarnować pieniędzy

OBORNIKI. Ostatnia przed wakacjami sesja rady powiatu była tym inna od poprzednich, że zaproszono na nią także obornickich radnych. Zaproszono ich, by mogli uczestniczyć w dyskusji o rozbudowie szpitala, do której swymi głosami dokładają z gminnej kasy, jak na razie, cztery i pół miliona złotych. 

Pomysł był przedni, bo radnym należy się poczucie uczestnictwa, ale żeby to uczestnictwo nie potraktowali zbyt serio, nie przygotowano im żadnych materiałów dotyczących tematu dyskusji, więc siedzieli jak na tureckim kazaniu. Wygadało to nieco zabawie, bo gdy przewodniczący Piotr Gruszczyński pytał filuternie czy któryś z nich ma jakieś pytania, oni nie bardzo wiedzieli, o co mieliby zapytać. Gdy w obronie radnych z Obornik stanął Kazimierz Zieliński, przewodniczący zaproponował mu – jeżeli pan ma problem w imieniu innych radnych, to niech pan sam zada pytanie.
Radnym gminy Oborniki pozostało w tej sytuacji wysłuchanie w ciszy i skupieniu długiego ciągu niczego nie wyjaśniających im cyfr. Podczas, gdy walczyli z sennością, radny Marek Lemański poprosił o głos by zaapelować – o właściwe gospodarowanie obornicką darowizną. Nie krył swych obaw dotyczących gospodarskiego rozporządzenia obornickimi milionami. – Ja mam nadzieję, że te pieniądze będą racjonalnie wykorzystane i raz jeszcze proszę o pogłębione analizy by rozbudowa szpitala była najoszczędniejsza i efektywna. Wzywam do oszczędzania, bo mam pewne wątpliwości do przeszłości. 
Tu wytknął zarządowi powiatu przepuszczenie środków na budowany wcześniej łącznik. – Budowa łącznika kosztowała wówczas trzy miliony osiemset tysięcy złotych. Za to można było wybudować skrzydło szpitala z łącznikiem do sali operacyjnej, tak jak to dzisiaj jest przewidziane. Ten łącznik nie jest tak funkcjonalny jak powinien, dlatego zwracam się z prośbą o racjonalizm w projektowaniu i wydawaniu środków. Wtedy wydano przecież wielkie pieniądze a podjazd karetek jest bardzo kiepski. 
Poparł go radny Kazimierz Zieliński, który także nawoływał do oszczędzania. Przypomniał, że – na drogi powiat już nie dostanie pieniędzy i te się rozpadną, więc którędy dojedziemy do szpitala?
Zupełnie odmiennego zdania był Waldemar Cyranek, który nie przejmując się gęstniejącym zapachem wazeliny gratulował, dziękował, wychwalał sumienność i dokładność zarządu powiatu. – Jestem za to bardzo wdzięczny, bo spotkań było bardzo dużo a ja osobiście mogłem się dowiedzieć wszystkiego, uzyskać wszystkie odpowiedzi na wszystkie pytania – zapewniał starostów w pozycji na baczność z lekko ugiętym karkiem. Dla odmiany Henryk Łukaszewski  w pozycji siedząc przyznał rację Markowi Lemańskiemu dodając: w przyszłym rozdaniu unijnym nie będzie już pieniędzy na szpitale. Trzeba się dobrze przyglądać temu, jak one są dziś wydawane. Mamy na koniec maja 87% deficytu państwa, do września może być 100%. W przyszłych latach może być tak, że nowe zadania spadną na powiat i gminy. Będzie więc coraz trudniej o pieniądze i trzeba sobie z tego zdać sprawę.
W podobnym tonie ostrzegał rządzących powiatem były starosta Antoni Żuromski. – Gminy, jeżeli chcą utrzymywać szpital, to muszą się już przygotować w swoich strategiach do tego, ażeby co najmniej milion złotych asygnować corocznie na dofinansowywanie tej instytucji. Jeżeli ci dwaj ostatni mają rację, a jest to bardzo prawdopodobne, to hura – rozbudowa może stać się kamieniem ciągnącym samorządy w głębinę i oby do tego nie doszło. 

Podobne artykuły