Podpalacze z Żernik i Łukowa?

SZYMANKOWO. Kilkanaście wozów strażacki z trzech powiatów i kilkugodzinna akcja gaśnicza, to konsekwencje wybryku nieodpowiedzialnej młodzieży z Żernik i Łukowa. 

W minioną środę, kilka minut przed północą, podpalono składowane w lesie, w pobliżu miejscowości Szymankowo, drewno. O pożarze poinformował straż pożarną mieszkaniec Uchorowa. 
Dwa wozy strażackie wyjechały z Obornik, by uratować las od płomieni. Po przyjeździe na miejsce zdarzenia strażacy zdali sobie sprawę, że w tak małej grupie nie mają szansy z żywiołem. Paliło się 100 metrów sześciennych drewna składowanych w sztaplach o wysokości czterech metrów. Ogień przedostawał się z kawałka drewna na następny i prawie dotarł do lasu. Jeżeli tam wpadłaby choćby jedna iskra, mogłaby spowodować ogromne straty w drzewostanie. 
Wezwano dodatkowe wozy z Obornik jednak i one mogły nie starczyć. Na pomoc strażakom przyjechali koledzy po fachu z Murowanej Gośliny i Poznania. W sumie 11 wozów strażackich i kilkudziesięciu strażaków gasiło ogień do wczesnych godzin rannych. 
Oczywistym powodem pożaru było podpalenie. Na miejscu zdarzenia znalazła się policja i leśnicy. Jak zdołaliśmy się dowiedzieć, od osób przebywających na miejscu zdarzenia, podejrzewanymi o podpalenie są młodzi ludzie z wsi Żerniki i Łukowo. Policja szuka sprawców. Koszty akcji gaszenia i spalonego drewna sięgają wielu tysięcy złotych.
 

Podobne artykuły