Oświata legła na samiutkim dnie

POWIAT OBORNICKI. W technikum budowlanym wchodzącym w skład Zespołu Szkół im Kutrzeby w Obornikach na 21 osób przystępujących do próbnej matury z języka polskiego zdała… tylko jedna osoba.

Pokazuje to, jak nisko spadł znów poziom nauczania. Niestety, nie tylko ta, ale i inne szkoły powiatu obornickiego plasowały się od dłuższego czasu w ogonie wojewódzkiej oświaty i nic nie wskazuje na to, by się coc poprawiło. Po upadku na dno, wydawać by się mogło, że powinno być już tylko lepiej, a tu tymczasem taka informacja. 
Wygląda na to, iż na 35 powiatów w Wielkopolsce jest dla Obornik specjalna lokata – daleko, daleko za miejscem przedostatnim. 
Odpowiedzialni za oświatę słodko drzemią w oczekiwaniu comiesięcznej wypłaty upewniwszy się przedtem, że winę za ten stan ponoszą wyłącznie „północne wiatry i mangan w wodzie”. 
Władze powiatu co raz przedłużają dyrektorom ich kolejne kadencje i wystarczy, że ci dowiodą swej lojalności oraz pełnego posłuszeństwa. Jedynym wyjątkiem na przestrzeni lat była pewna rogozińska dyrektorka, która odważyła się mieć własne zdanie i musiała jako jedyna przystąpić do konkursu. 
Zastanawiając się nad druzgocącym wynikiem próbnej matury w technikum budowlanym nie mogliśmy nie zauważyć fatalnego zarządzania tą placówką. W tym konkretnym przypadku, jedyna polonistka z doktoratem, a przy tym doskonały pedagog, nie ma w ogóle godzin nauczania języka polskiego. Inna doskonała polonistka dorabia poza szkołą, bo naraziła się dyrekcji i ma niewiele godzin. Młodzież coraz częściej korzysta z biblioteki pedagogicznej twierdząc, że w ich szkolnej trudno jest o fachową pomoc. Takich przykładów można mnożyć wiele. Nawet część grona pedagogicznego twierdzi po cichutku, że w ich placówce najlepiej się mają nauczyciele wierni, choć bierni i mierni. Z całą pewnością nie służy to uczniom i poziomowi przekazywanej im wiedzy. 
Gdy jakiś uczeń nie zda próbnej matury, to wina jest ucznia. Jeżeli jednak zdaje tylko jeden uczeń w klasie, to jest to niewątpliwa porażka szkoły. 
Nie dedykujemy tego artykułu władzom powiatu, bo te są już od lat pogodzone z takim stanem rzeczy, a rodzicom. To im nie powinno być wszystko jedno, czy dziecku rzetelne wykształcenie da zawód i pracę, czy też zaraz po którejś ze szkół powiatowych zgłosi się po zasiłek dla bezrobotnych.

Podobne artykuły