Obornicki maturzysta pobity w Rogoźnie

ROGOŹNO. Niesnaski pomiędzy rogoźnianami i oborniczanami trwają od wielu lat. W czasach PRL-u rogoźnianie jeździli do Obornik na komisję poborową. Młodzi oborniczanie witali pięściami. Rogoźnianie odwdzięczali się wybijając zęby tym, którzy za pięknymi dziewczętami przyjeżdżali z Obornik do ich miasta. Konflikt, chociaż już nie tak groźny, nadal widoczny jest w lokalnym słownictwie. Oborniczanie jeżdżą do Pekinu a rogoźnianie do Obornika. 

W miniony piątek w ramach Dni Rogoźna odbywał się koncert. Obornicki maturzysta wybrał się więc na Plac Marcinkowskiego za namową swojej koleżanki z Rogoźna. Młodzieniec kupił butelki mocniejszego trunku dla siebie i dziewczyny, by nacieszyć się piękną pogodą pijąc je na świeżym powietrzu. 
Nie chcąc oddalać się zbytnio od sceny, na której występowała tego wieczoru gwiazda imprezy, a zarazem unikając radiowozu policji, która mogłaby dać mu mandat za picie w miejscu publicznym, wraz z koleżanką ukryli się za budynkiem pobliskiej piekarni. 
Oddalanie od radiowozu, jak się okazało, nie było najmądrzejszym pomysłem. Maturzystę zaczepiła trójka nastolatków z Rogoźna. Nie podobało im się, że chłopak z Obornik zadaję się z dziewczyną z ich miasta. 
Chłopcy byli wcześniej zatrzymywani przez policję za drobne kradzieże. Rzucili maturzystę na ścianę budynku i obłożyli pięściami. 
Bójkę przerwał jeden ze słuchaczy koncertu, siedzący na pobliskiej ławce. Gdy zaczął krzyczeć, na zamieszanie zwrócił uwagę patrol policji. Napastnicy uciekli w pobliską alejkę. Chłopak bezpiecznie, choć nieco poturbowany, wrócił szybko do Obornik. 
 

Podobne artykuły