Policjanci ujęli złodzieja, który okradał budynki spółdzielni mieszkaniowej. Policja użyła gazu, aby zmusić go do wyjścia ze sklepu, do którego się włamał.

OBORNIKI. Mateusz mieszkał w Obornikach już od dawna. Przyjechał do miasta ze wsi, gdzie zostawił rodziną. 22-latek zdobywał pieniądze z drobnych kradzieży.

Do gustu przypadło mu szczególnie   Osiedle Leśne w Obornikach. Po zmroku chodził po opustoszałych placach budowy. Z szeregowców, budowanych w nowej części osiedla, wynosił przewody, które sprzedawał w skupie złomu. 
Często zaglądał również na teren budowy nowego bloku przy Drodze Leśnej. Stamtąd kradł co tylko wpadło mu w ręce, od metalowych blach po łopaty zostawione przez robotników. 
Był jednak znudzony ciągłymi kradzieżami na małą skalę. W sobotę około godziny 3 w nocy wybił szybę w drzwiach i dostał się do sklepu odzieżowego w pobliżu obornickiego cmentarza parafialnego. 
Nie wiadomo, co było celem złodzieja. Popularnym towarem w tym sklepie są damskie rajstopy i sukienki. Zapewne Mateusz sam nie wiedział co ukraść, ponieważ spędził w sklepie kilkanaście minut. 
To wystarczyło, żeby okoliczni mieszkańcy zauważyli włamanie i wezwali policję. Na widok radiowozu przed sklepem, 22-latek zamknął drzwi wejściowe i ukrył się pomiędzy damskimi ciuszkami. 
Policjanci zauważyli rozbitą szybę a w środku nienaturalnie poruszające się damskie kołnierze na wieszaku. Poprosili więc złodzieja o opuszczenie sklepu i oddanie się w ręce organów sprawiedliwości. Mateusz równie grzecznie odmówił. 
Wymiana uprzejmości trwała krótką chwilę. W końcu policjanci znużyli się grą w chowanego i użyli gazu łzawiącego, by zmusić Mateusza do wyjście. Metoda okazała się skuteczna, bo po chwili  wybiegł ze sklepu jak poparzony. 
Policjanci aresztowali włamywacza i przewieźli na komisariat. Teraz za grzebanie w damskich ciuszkach Mateuszowi grozi nawet więzienie.
 

Podobne artykuły