Chciał się zabić z miłości

OBORNIKI. Po zakończeniu w sobotę Biesiady Rybnej, młodzież rozeszła się, by pod osłoną nocy spędzić wieczór w kameralnej atmosferze – na ławeczkach, wśród przyjaciół, z butelką mocniejszego trunku w ręce. Pewien 31-letni oborniczanin nie chciał jednak napić się ze znajomymi. W jego żyłach krew ze złości płynęła szybciej, ale serce ogarnęło inne uczucie – depresja. 

Godzinę wcześniej miłość jego życia, dziewczyna również pochodząca z Obornik, zerwała z nim. Mężczyzna był załamany. Nie wiedząc co ze sobą począć, wałęsał się po mieście. 
Wreszcie doszedł do wniosku, że nie może żyć bez ukochanej. Skręcił z Obrzyckiej w Wodną i ruszył w stronę rzeki Warty. Zdjął buty i wszedł po kostki do wody. 
Gdy woda sięgału mu po kolana, zadzwonił do swej "byłej" z groźbą, że jeżeli do niego nie wróci, popełni samobójstwo. Dziewczyna kazała mu poczekać póki nie przyjedzie nad Wartę. 
Zamiast jednak ruszyć w drogę, dziewczyna wezwała policję, która z kolei zawiadomiła pogotowie ratunkowe. Kilka minut później radiowóz wraz z karetką zaparkowały przy Wodnej. 
Odrzucony kochanek nie stał już w wodzie, ponieważ zrobiło mu się zimno. Widząc policję szybko ruszył w stronę rzeki. Wszedł ponownie do wody. Po chwili został wyciągnięty przez policjantów na brzeg. Zajęli się nim ratownicy z pogotowia.
Mężczyzna tej nocy nie popełnił samobójstwa z miłości, ale jego uczucie spowodowało, że przeweziono go do szpitala dla psychicznie chorych w Gnieźnie.
 

Podobne artykuły